Minimalistyczna, kontrastowa grafika okładki nie zapowiada aż takiego bogactwa zawartości, zarówno w warstwie fabularnej, jak i wizualnej. Przejmujący chłód, który nagle przebiega po plecach, tak że chce się odruchowo otulić kocem; zapach lasu o świcie, niespodziewanie wypełniający naszą miejską kuchnię, oraz paleta dźwięków dzikiej przyrody wciskająca się do uszu – to wrażenia, jakie towarzyszą podczas lektury tej książki. Łosie w kaczeńcachsą opowieścią o fascynacji naturą i determinacji, by uchwycić jej cząstkę. „Człowiek to takie dziwne zwierzę bez pazurów, kłów i futra, które często potrafi działać wbrew sobie” – piszą autorzy. Takim działaniem na przekór umiłowaniu wygody jest próba…
Absolwentka kulturoznawstwa na UW, dziennikarka, ilustratorka