Jego cierpienia wynikające z wysiadywania na radach wydziału lub odbębniania identycznych i nikogo nieinteresujących wykładów zrozumie doskonale niejeden wykładowca akademicki. W życiu codziennym Pana Profesora rację bytu ma wyłącznie to, co da się umotywować filozoficznie. Dotyczy to wyposażenia domu (duża ilość wolnej przestrzeni w mieszkaniu odpowiada dużej ilości wolnej przestrzeni w jego umyśle), jedzenia (zestaw obiadowy Heidegger, czyli bycie-ku-obiadowi), sportu czy zaspokajania podstawowych potrzeb fizjologicznych. Równie ważnym bohaterem jest w książce uniwersytet. Satyrę na tę instytucję – złośliwie nazywaną Prostytutem –…