Subskrybuj

Milczenie poetki

Pisząc o życiu Wisławy Szymborskiej, Joanna Gromek-Illg decyduje się posłużyć klasyczną zasadą retoryki: <i>pars pro toto</i>. Części, kłopotliwie drobne dla biografa tytułowe „znaki szczególne”, muszą wystarczyć za – skomplikowaną, ukrytą za kolejnymi maskami poetki – całość.

Ale biografowie Szymborskiej nigdy nie mieli łatwo. Mało jest w polskim literackim świecie osób, które w czasie swojego życia tak mocno broniły dostępu do prywatności jak autorka Milczenia roślin. Słynne już zdania, które wypowiedziała do Anny Bikont i Joanny Szczęsnej, swoich pierwszych biografek, niedługo po odebraniu Nagrody Nobla – „Ja o sprawach osobistych mówić nie chcę, a też nie lubiłabym, żeby mówili inni. Co innego po mojej śmierci” – musiały więc krążyć jak widmo wśród osób, które kiedykolwiek myślały, by podjąć się tego wyzwania. Czy książka Gromek-Illg, która ukazuje się prawie dekadę od śmierci poetki, ma szansę coś zmienić w tym względzie? Tak, bo wydaje się, że autorka ciągnie za inne nici niż te, które opowiadają o poetce wiecznej śmieszce, zdystansowanej ironistce, ale o ciepłym i jasnym spojrzeniu. Może nawet – pisze Gromek-Illg – w życiu Szymborskiej, w  końcu prawie rówieśnicy Herberta i Różewicza, te „ciemne momenty” były na tyle ważne, że przyszli biografowie powinni w listach, wierszach, w nieznanych (?) jeszcze źródłach szukać ich więcej.

###banner###

Szymborska, jak spostrzega biografka, od dzieciństwa uwielbia maski, wiecznie się za czymś chowa. Pierwszą jej tarczą ochronną są słowa – czy to ulubione od dziecka zabawy z rebusami uczynią z niej później wybitną postać w świecie literatury? Inteligentne poczucie humoru oraz oryginalne przezwiska, deminutiva, którymi zwraca się np. w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Sztuka zachwytu