Krótkie prozy Blanchota (który wzbraniał się przed nazywaniem ich powieściami) w sposób radykalny zrywają z tradycyjną narracją: uporządkowaną fabułą, wyrazistymi postaciami, potoczystością. Jego słynny Tomasz Mroczny jest enigmatyczny i gęsty, niepozostawiający czytelnikowi żadnych punktów odniesienia.
###banner###
Przetłumaczony właśnie przez Annę Wasilewską Wyrok śmierci, który Francuz opublikował po wojnie, zrazu wydaje się mniej mglisty, niemal klarowny. Blanchot znów raz po raz krąży obsesyjnie wokół śmierci. Pierwsza część, napisana językiem przejrzystym, niemal protokolarnym, zdaje relacje z ostatnich dni przyjaciółki narratora J., która ma symbolizować zmarłą na suchoty bliską kobietę. Druga część nieco nieoczekiwanie zrywa z tą – skądinąd pozorną – przejrzystością i osuwa…