Subskrybuj
Janusz Poniewierski
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Cyryl i jego metody

Stanowisko zajęte przez patriarchę Cyryla może być początkiem końca patriarchatu moskiewskiego w Ukrainie, tzn.: w sercach i umysłach tych jej mieszkańców, którzy wciąż deklarowali mu wierność, mimo iż funkcjonują tam Kościoły prawosławne w pełni niezależne od Moskwy.

Jako chrześcijanin wdzięczny jestem abp. Gądeckiemu za jego list do patriarchy Cyryla (2 marca). Warto zauważyć, że oprócz prośby o apel do prezydenta Putina, „aby zaprzestał bezsensownej walki z narodem ukraińskim”, posłanie to zawiera również sugestię, ażeby patriarcha zwrócił się do rosyjskich żołnierzy, „by nie uczestniczyli w tej niesprawiedliwej wojnie, odmawiali wykonywania rozkazów, których skutkiem (…) są zbrodnie wojenne (…), i czym prędzej wracali do domu, nie plamiąc sobie rąk niewinną krwią”. Abp Gądecki prosi również o modlitwę w intencji pokoju, którą powinna podjąć cała rosyjska Cerkiew, i przestrzega przed hipokryzją grożącą aktom kultu, którym nie towarzyszą konkretne czyny.

Podobne pisma do patriarchy Cyryla wystosowało ostatnio wiele wspólnot chrześcijańskich, w tym sekretarz generalny Światowej Rady Kościołów. Szkoda, że jak dotąd (tj. w pierwszych dziesięciu dniach wojny) nie słychać o analogicznej – nie poufnej, lecz upublicznionej – korespondencji płynącej do Moskwy ze Stolicy Apostolskiej. Szkoda też, że strona watykańska nie poinformowała o treści rozmowy nuncjusza apostolskiego w Rosji z patriarchą Cyrylem (3 marca), godząc się na to, by w doniesieniach medialnych, których źródłem był patriarchat moskiewski, pojawiły się słowa sugerujące ciepłe relacje łączące Cyryla z Franciszkiem („Nuncjusz przekazał pozdrowienia od papieża, zaznaczając, że ojciec święty stale wspomina swoje spotkanie z patriarchą, »a przede wszystkim serdeczną atmosferę, w jakiej to spotkanie przebiegało«”).

Apele o interwencję, kierowane do patriarchy Moskwy, mają (a przynajmniej miały dotąd) sens. Bo Cyryl – gdyby zechciał – mógłby wiele uczynić dla losów tej wojny. Ale on – i z każdym dniem widać to coraz wyraźniej – nie zamierza nic robić poza wygłaszaniem komunałów na temat pokoju i ostrzeżeń przed – zagrażającą jakoby chrześcijaństwu – wolnością.

Pomiędzy 23 lutego a 6 marca br. patriarcha Cyryl zabrał publicznie głos czterokrotnie. W przeddzień wybuchu wojny (23 lutego, w Dzień Obrony Ojczyzny) mówił o „zagrożeniach (…) na rubieżach naszej Ojczyzny” i o tym, iż „wojskowi nie mogą mieć wątpliwości co do tego, że dokonali jedynie słusznego i prawidłowego wyboru”, co odebrano jako błogosławieństwo…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Neuronauka i neurobzdury