Kancerograficzna opowieść, intymny dziennik Audre Lorde (1934–1992) jest – być może przede wszystkim – manifestem. To szczera i bezkompromisowa próba zintelektualizowania doświadczenia będącego udziałem wielu kobiet: choroby nowotworowej, mastektomii, stanu, gdy „rozpacz zalewa świadomość”. Poetka określa przyczynę pisania: „Jestem kobietą po mastektomii, która uważa, że nasze uczucia potrzebują głosu, że muszą zostać rozpoznane, uszanowane i że muszą stać się użyteczne”. U źródeł tej etycznej postawy znajdują się kryzys i potrzeba przeciwdziałania mu („przekształcić kryzys w siłę potrzebną do zmiany”), przemożna chęć wyjścia z roli biernej osoby, konieczność samostanowienia o sobie i swoim ciele, ale też przełamania „narzuconego milczenia”: „Teraz pragnę, szczerze i precyzyjnie, nadać formę bólowi wierze pracy i miłości, które w tym okresie przełożyły się na moją siłę” (pisownia oryg.)
Charakterystycznym elementem pojawiającym się w analizach modeli narracji o chorobie nowotworowej i doświadczeniu onkologicznym są stwierdzenia, przywoływane w dużej mierze za Anatole’em Broyardem, iż każdy chory piszący o swoim przeżyciu wypracowuje własny styl myślenia, mówienia, milczenia o chorobie.
Ów „styl chorowania” czy raczej strategia oswajania doświadczenia jest czynnikiem determinującym i różnicującym narracje. Strategii pisarskich, sposobów oddawania pola językowi choroby będzie tak dużo jak samych tekstów.
Przykłady takich onkonarracji jak Mięcho Anety Żukowskiej (2019), Obumarła Anne Boyer (2021) czy wydane właśnie w polskim przekładzie Dzienniki raka Lorde wymykają się klasyfikacjom, nie są jedynie dziennikami doświadczenia nowotworowego ani klasycznymi narracjami choroby (jednocześnie tym wszystkim będąc). Zdecydowanie rozszerzają granice autopatografii, świadomie przełamując konwencje pisania o chorobie, dzięki czemu ten obszar literatury staje się zbiorem wewnętrznie zróżnicowanych narracji o chorobie funkcjonujących w obrębie wielu subdyskursów i posiadających różnorakie funkcje (relacja, terapia, świadectwo, memento, pożegnanie).
W przypadku Lorde tym, co powoduje konieczność wypracowania swoich własnych sposobów „nadawania form bólowi”, jest nieprzystawalność jej doświadczenia do matryc mówienia, pisania o chorobie, ale przede wszystkim codziennego funkcjonowania w obliczu diagnozy i leczenia – „Gdzie są wzorce tego, kim powinnam być w tej sytuacji? Nie było żadnych”.
Za ilustrację takiego stanu rzeczy można uznać sytuację opisaną w dzienniku kilka dni po mastektomii. Autorka pod presją kobiet ze szpitalnego otoczenia („może one wiedzą coś, czego ja nie wiem”) postanawia przymierzyć protezę. Staje przed lustrem i instaluje poduszeczkę w miejscu prawej piersi. Jedno spojrzenie na swoje odbicie i doznanie…