Subskrybuj
Nassim Nicholas Taleb fot. Salzburg Global Seminar / CC BY-NC-ND 2.0
jest dziennikarką magazynu Philosophie, odpowiada w szczególności za dział Książki

Tylko niepewność jest pewna

„Instytucje, które nazywam kruchymi, działają dobrze w stabilnych czasach, jednak nie radzą sobie podczas kryzysów. Te antykruche ulepszają się na drodze trudnych doświadczeń. Wolę być głupi i antykruchy niż inteligentny i kruchy” - mówi Nicholas Nassim Taleb.

Spędził Pan nastoletnie lata w rozdartym wojną Libanie. Czy to doświadczenie ukształtowało Pańskie myślenie o niepewności i ryzyku?

Wojna to jedno z tych rzadkich, ekstremalnych wydarzeń, które zmuszają do kształtowania charakteru, choćby po to, by przetrwać w obliczu nieprzewidywalnego. Niemniej Liban skłania mnie do jeszcze głębszego namysłu, m.in. nad moją miłością do zachodniej cywilizacji, która narodziła się na tych terenach – przed Atenami, Rzymem, Konstantynopolem była przecież Fenicja. Odczuwam silny związek z antycznym światem. Prowadzę nawet badania genetyczne, które ujawniły wiele śladów rzymskiego DNA wśród mieszkańców Libanu.

Lubi Pan podważać powszechne przekonania – Pańska słynna koncepcja „czarnego łabędzia” opisuje wydarzenie o dużym wpływie, którego żadna wiedza nie jest w stanie przewidzieć…

Czarny łabędź przypomina o prostym fakcie: twierdzenie takie jak „wszystkie łabędzie są białe” jest fałszywe, ponieważ jest empirycznie nieweryfikowalne. Tymczasem wiele prognoz opiera się na podobnie niekompletnym typie informacji. W mojej książce, korzystając z danych statystycznych i probabilistycznych, zadałem kłam wszystkim tym ludziom, a przede wszystkim bankierom i kanapowym ekspertom, którzy myślą, że dysponują wiedzą w dziedzinach z gruntu nieprzewidywalnych. Tymczasem decyzje są tylko luźno oparte na bezpośredniej wiedzy. W rzeczywistości zależą od wszelkiego rodzaju elementów, o których nie mamy bladego pojęcia, a także od błędnych przekonań, które mogą jednakże popychać do właściwych wyborów. Można tu podać przykład rdzennych mieszkańców na wybrzeżu Indonezji, którzy nigdy nie śpią nad morzem, ponieważ wierzą, że te okolice są nawiedzane przez dusze ich przodków – i dzięki temu przeżyli tsunami w 2004 r.

Świat można poznawać na dwa sposoby. Pierwszy jest statystyczny i epistemologiczny: próbujemy zrozumieć to, co wiemy, poprzez tworzenie modeli. Drugi to umiejętność dostrzegania zagadnień, których nie rozumiemy, biorąc pod uwagę aspekty takie jak niepewność i przypadek. Nie rezygnujmy więc ze statystycznego rygoru, ale na wszelki wypadek wynajmijmy prawnika! Zasadniczo lepiej być świadomym tego, czego się nie wie, niż pewnym tego, co się wie.

Inspiruje Pana Sekstus Empiryk, sceptyk żyjący na przełomie II i III w. Nazwał Pan nawet swoją firmę handlową „Empirica” na jego cześć…

Lubię sceptyków – od Pyrrona i Al-Ghazalego po Montaigne’a i Hume’a – choć niektórzy z nich mieli tendencję do gubienia się w prowadzących donikąd spekulacjach. W przypadku Sekstusa sceptycyzm stanowił radykalną formę antydogmatyzmu i, co ważniejsze, miał wymiar praktyczny. Jako lekarz Sekstus musiał znaleźć rozwiązania rzeczywistych, namacalnych problemów. Pomocnym narzędziem, stosowanym w poszczególnych sytuacjach, było zawieszenie osądu i przekonań. Sceptycy szanowali czas i praktyczne rezultaty.

A w jaki sposób Seneka uczynił z Pana dobrego tradera?

Sam Seneka był przedsiębiorcą i wydaje mi się, że wyraża prostą myśl: wszystkim rządzi asymetria zysku i straty. Kiedy podejmujesz decyzję i okaże się, że wybrałeś źle, to strata powinna być mniej ważna niż możliwy zysk, gdybyś wybrał dobrze. Innymi słowy, należy minimalizować negatywne, a maksymalizować pozytywne skutki. Niewielu filozofów zdawało sobie z tego sprawę, chociaż np. Arystoteles opowiada historię Talesa z Miletu, który dzięki badaniom gwiazd miał rozpoznać, że będzie urodzaj, i wyprzedzająco wynajął wszystkie miejscowe prasy do wyciskania oliwy. Myślę, że jako handlowiec zdawał sobie sprawę, że w okresie przestoju produkcja nie ma się najlepiej, i w związku z tym nabył prawa po niskiej cenie. Tak więc w następnym sezonie, gdy następował urodzaj, mógł żądać za te prasy tyle, ile chciał. Tales był pierwszym traderem opcji [osobą zawierającą krótkoterminowe transakcje instrumentami dającymi prawo do podjęcia pewnej operacji, czyli w tym przypadku wyciśnięcia oliwy – przyp. tłum.]. Możesz zaryzykować, jeśli masz bardzo mało do stracenia w przypadku pomyłki. Wracając zaś do Seneki, zaproponowana przeze mnie koncepcja antykruchości jest całkowicie oparta na asymetrii, by w każdej sytuacji wiedzieć, jak uzyskać więcej korzyści niż strat. Kruche instytucje działają najlepiej w sytuacjach regularności i stabilności, jednak nie radzą sobie ze wstrząsami, podczas gdy te antykruche ulepszają się na drodze trudnych doświadczeń.

Antykruchość to koncepcja, według której „elastyczność” jest bardziej odporna na wstrząsy, niespodziewane wydarzenia. Czy jest więc tym samym co wytrzymałość?

W mojej filozofii „wytrzymałość” odnosi się do zdolności do pozostania niewrażliwym na wstrząsy poprzez adaptowanie się do zmieniających się warunków. Tymczasem antykruchość nie tylko się przystosowuje, ale ulepsza dzięki zagrożeniom. Wyobraźmy ją sobie jako wypukłą funkcję: taki system – lub jednostka – żywi się dużymi wahaniami, niestabilnymi cenami, przyspieszeniem, nieporządkiem i stresem. Z kolei kruchość reprezentuje funkcja wklęsła, ponieważ najlepiej sprawdza się w sytuacjach regularności i stabilności. Wierzy w racjonalność, ufa teorii. I tak biurokracja jest krucha, podczas gdy rzemieślnik jest antykruchy… Wiemy, że fundusze o bardzo małej zmienności są pierwszymi, które idą w dół. Im więc są stabilniejsze, tym bardziej kruche! Natomiast antykruchość wykorzystuje zmieniające się środowisko, aby przetrwać, by w jakiś sposób ograć naszą niewiedzę o świecie. Wolę być głupi i antykruchy jak Seneka niż inteligentny i kruchy!

Niekiedy asymetria zysków i strat działa kosztem innych…

Tak, na zasadzie – kiedy się uda, to zyski są moje i tylko moje, natomiast jeśli przegram, to rachunek musi zapłacić kierowca ciężarówki lub emerytowany nauczyciel. To jedna z największych zbrodni przeciwko społeczeństwu. Kruche jednostki, takie jak rzekomi intelektualiści, wysocy rangą urzędnicy państwowi i bankierzy, są tymi, które powodują największą niestabilność systemu. Nie mam problemu z tym, że ludzie bogacą się, podejmując ryzyko, ale zbijać fortunę, grając na cudzy koszt… To prawdziwy problem moralny. Co oznacza „ryzykować własną…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nassim N. Taleb: Jak zwodzi nas przypadek