Subskrybuj
William Faulkner z żoną Estelle przed swoją rezydencją Rowak Oak niedaleko Oxford w stanie Missisipi, fot. Bettmann/Getty
Dr hab. literaturoznawstwa, prof. UJ, amerykanista, poeta, pracuje w Instytucie Filologii Angielskiej UJ. Jego druga monografia poświęcona literaturze amerykańskiego Południa, Southern Hyperboles, ukazała się nakładem Louisiana State University Press w 2020 r. Stypendysta Fulbrighta na Yale...

Wszystkie sprzeczności Faulknera 

Najbardziej rzuca się w oczy silny rozdźwięk między twórczością Faulknera, bezwzględnie piętnującą rasizm, a jego publicznymi wypowiedziami, zdradzającymi sceptycyzm wobec zmian. Paradoks charakteryzuje zarówno genialnego pisarza, jak i obraz amerykańskiego Południa, skąd pochodził 

Jednymi z najczęściej cytowanych zdań z twórczości Williama Faulknera są te z powieści Absalomie, Absalomie. Quentin Compson słyszy tam serię pytań na temat miejsca, w którym się urodził: „Opowiedz mi o Południu. Jak tam jest? Co oni tam robią? Dlaczego tam żyją? Dlaczego w ogóle żyją?” (tłum. Z. Kierszys). Niemal całą swoją twórczością, na którą składa się 19 powieści i ponad 150 opowiadań, Faulkner mówił czytelnikom właśnie o amerykańskim Południu, ukazując, jak historia nawiedza tam teraźniejszość, jak sploty skomplikowanych zależności rodzinnych determinują losy kolejnych pokoleń i jak brutalność rzeczywistości podziałów rasowych oraz społecznych zniekształca emocje i język. Faulkner stworzył fikcyjne hrabstwo Yoknapatawpha w północnej części Missisipi jako lokalne uniwersum, swoiste studium przypadku, które stało się złożoną metaforą całego obszaru Południa. Jednocześnie przy tak mocnym regionalnym odniesieniu pisarz był w stanie opowiedzieć historie o uniwersalnym wymiarze, narracje, które sprawiły, że dziś wydaje się on bardziej rozpoznawalny poza światem literatury amerykańskiej czy nawet anglojęzycznej niż inni laureaci literackiego Nobla z USA. Niemal 65 lat po śmierci Faulknera jego książki są wznawiane, a autorki i autorzy nie tylko z Missisipi, ale z całego Południa umiejscawiają swoją prozę i poezję w kontekście jego twórczości. Opracowanie przez Piotra Tarczyńskiego nowego przekładu Światłości w sierpniu jest znakomitą okazją, by podjąć refleksję nad dorobkiem Faulknera, otaczającymi go sprzecznościami i postępującymi zmianami w odbiorze jego pisarstwa po obydwu stronach Atlantyku. 

Między życiem a fikcją 

Faulkner był wirtuozem tworzenia. Wykreował nie tylko przejmujący literacki obraz świata amerykańskiego Południa, w którym wychował się i żył, ale opracował też starannie wizerunek siebie jako mieszkańca tegoż regionu. Nosił wąsy typu chevron, jeździł konno, pił dużo drogiej whisky i palił ekskluzywne cygara, a na rok przed wydaniem. czwartej powieści, Gdy umieram (1930), kupił piękną posiadłość o nazwie Rowan Oak (Dom Jarzębinowy) wraz z przyległym lasem Baileya. Innymi słowy, aspirował, by prowadzić życie południowego dżentelmena, nawet jeśli finansowo nie mógł sobie na to w pełni pozwolić. Opowieści o tym, jak próbował opłacić piętrzące się rachunki mikrymi dochodami z pierwszych książek, stanowią źródło niekończących się anegdot (jak chociażby o pisaniu scenariuszy filmowych dla Hollywood, w tym – w co aż trudno uwierzyć – chałupniczej historii o lesbijskich wampirach pt. Dreadful Hollow). Faulkner nie praktykował jednak takiego modelu egzystencji dla rozgłosu. W jednym z listów przyznał nawet, że najchętniej pozostałby osobą prywatną i wydawałby powieści anonimowo. Styl życia imitujący wyższą klasę społeczną Missisipi zdawał się mu osobistym planem, podbudowanym ambicją, by wpisać się w ramy kulturowe, które jednocześnie w swojej twórczości dekonstruował i obalał. To jeden z wielu frapujących paradoksów związanych z noblistą. 

Fikcja przenikała też inne aspekty jego życia. Opowiadał np. wyimaginowane historie związane ze swoją służbą wojskową podczas I wojny światowej. W 1918 r. Faulkner próbował zaciągnąć się do kanadyjskich jednostek RAF, podając się za obywatela brytyjskiego. Plan jednak się nie powiódł i przyszły pisarz nigdy nie brał udziału w walce na froncie. Chodził jednak potem długo w mundurze, który sam sobie sprawił. To przelotne doświadczenie służby wojskowej pozwoliło mu wyjechać z Missisipi, spojrzeć na rodzinny stan z zewnątrz i zrozumieć zawiłe i groteskowe aspekty całego regionu. Stało się też podstawą jego pierwszej powieści Żołd, którą wydał w 1925 r. Opisał w niej historię oszpeconego blizną pilota wojskowego wracającego do domu i konfrontującego się z niemożliwością wznowienia życia w świecie wiejskiego Południa, gdzie echa wojny są abstrakcyjne, a ich destrukcyjne konsekwencje dla ciała i umysłu całkowicie niezrozumiałe dla lokalnej społeczności. 

Faulkner ukazuje południe USA jako rzeczywistość, która – jak pisał Sartre – „umiera ze starości”. To świat, który nie potrafił się podnieść z bratobójczego podziału wojny secesyjnej i upokarzającej porażki. Aby więc funkcjonować, wypracowano swego rodzaju regionalną mitologię, gloryfikującą przeszłość i zapominającą o bólu i krzywdach wywołanych bestialskim systemem niewolnictwa, który przez dziesięciolecia pozwalał na kumulację bogactwa białych rodzin plantatorów bawełny. Rozdarcie regionalnego świata Faulknera wynika z jego zawieszenia między dwoma porządkami, tzw. Starym Południem, idealizującym rzeczywistość przed wojną secesyjną, ignorującym krzywdy niewolników i utożsamiającym takie wartości jak honor i godność z białą klasą wyższą, a tzw. Nowym Południem, industrializującym się, zmagającym się z biedą i bezrobociem oraz brutalnie wyzyskującym niższe warstwy społeczeństwa. Twórczość Faulknera doskonale ukazuje zawieszenie między tymi dwoma światami. Stanowi ono oś kontrastu w powieści Absalomie, Absalomie i opowiadaniu Róża dla Emily. Mitologizowana fikcja nie jest w stanie przykryć tam bolesnej rzeczywistości, stając się przyczynkiem do kontestacji regionu, w którym przeszłość trzyma teraźniejszość w nieustępliwym, duszącym uścisku. 

Nieumarła przeszłość 

W ciągu niecałej dekady Faulkner napisał takie ikoniczne powieści, jak: Wściekłość i wrzask (1929), Gdy umieram (1930), Światłość w sierpniu (1932) i wspomniane już Absalomie, 

Absalomie (1936), które potwierdziły i skonsolidowały jego reputację pisarską. Jeśli szukać dowodu na geniusz pisarza, to stanowi o nim właśnie umiejętność stworzenia w tak krótkim przedziale czasu serii przejmujących i głębokich powieści. Początkowo jednak proza Faulknera nie budziła jednoznacznie pozytywnych reakcji. W „New Yorkerze” krytykowano jego eksperymentalny styl i mocną koncentrację na Południu. Z kolei w rodzinnym stanie jego narracje postrzegano jako swego rodzaju zdradę tożsamości regionalnej. Proza Faulknera miała też opinię trudno dostępnej, oddalonej o lata świetlne od realistycznego i naturalistycznego pisarstwa, do którego przywykło wielu amerykańskich czytelników i czytelniczek. Sytuację zmieniło wydanie w 1948 r. antologii The Portable Faulkner, która otworzyła pisarza na szersze grono odbiorców, ponieważ odczarowała książki przyszłego noblisty i przełamała jego reputację jako artysty niełatwego w odbiorze. 

Mario Vargas Llosa w przemowie noblowskiej wspomniał, że to Faulkner nauczył go cierpliwości w pisaniu oraz tego, że „forma – narracja i struktura – może podnieść lub zubożyć” różne tematy. Wielopoziomowa proza autora Wściekłości i wrzasku, obfitująca w wielokrotnie złożone, czasem wręcz ornamentalne, zdania, w istocie nie otwiera się łatwo przed czytelnikami. Pod tym względem był on całkowitym przeciwieństwem Ernesta Hemingwaya, z którym często go zestawiano, co go frustrowało. U Faulknera elementy strumienia świadomości czy zmiany perspektywy są tak skonstruowane, że chwilami nie do końca wiadomo, kto jest narratorem ani o czym mowa. Czasem w obrębie jednego akapitu zderzają się różne głosy i perspektywy, a intensywne, punktowe obrazy miejsc fluktuują, tworząc kolaż złożonej artystycznie rzeczywistości, zgodny z modernistyczną zasadą koncentracji na formie. Jednak proza Faulknera nie jest sztuką dla sztuki. Przy całej swojej złożoności to spójność obrazu jego świata, bezpretensjonalna i nieustępliwa fascynacja rodzinnym regionem zjednywały i nadal zjednują mu czytelników od ponad 90 lat. 

Od początku opowiadane przez siebie historie pisarz umieszczał w zamkniętej społeczności małego miasteczka Jefferson, które stanowiło fikcyjne odwzorowanie Oxfordu w stanie Missisipi, gdzie spędził większość życia. Nawet plan ulic, po których chodzą bohaterowie jego fikcji, oddaje rzeczywisty układ przestrzeni. Obecnie ów Oxford to miejsce, do którego ciągną osoby zajmujące się pisaniem oraz badaniem historii literatury – nie tylko tej tworzonej przez Faulknera. Kojarzony z Południem amerykański autor Pat Conroy nazwał Oxford „Watykanem literatury amerykańskiej”. Według lokalnego żartu na centralnym placu nie da się zakręcić martwym kotem, nie uderzając przy okazji przynajmniej jednej osoby parającej się prozą lub poezją. W czasach Faulknera Oxford stanowił małą, zamkniętą społeczność, w której młody pisarz dostrzegł kwintesencję regionu i nieubłaganie złożone układy społeczne związane z rasizmem, lokalnymi napięciami oraz nierozliczoną historią sięgającą często czasów wojny secesyjnej i niewolnictwa. Lata 20., gdy zaczynał pisać, to na Południu okres białej supremacji, podtrzymywanej przez przemoc. Systemowy rasizm i segregacja rasowa miały na celu zachowanie „czystości” krwi i odseparowanie populacji czarnoskórej od białej, o co walczyły też takie organizacje jak Ku Klux Klan czy Rycerze Białej Kamelii, brutalnie terroryzujące mieszkańców tych ziem. Faulkner ostro krytykował przemoc rasową i zauroczenie mitologizowaną przeszłością, nie zostawiając suchej nitki na kulturze, która przez oderwanie od otaczającego świata stawała się źródłem kolejnej przemocy i krzywd. 

Bardzo interesowały go też historie rodzinne, w których widać, jak nierozliczone grzechy przeszłości bohaterów i niezaleczone traumy okaleczają teraźniejszość. Słynny jest pochodzący z Absalomie, Absolomie obraz sieci połączonych ze sobą kałuż, do których ktoś wrzuca kamień. Fale przechodzą stopniowo z jednego zbiornika do drugiego, napotykając w końcu brzeg i zawracają. Dla Faulknera doświadczenie historii jednostki ma miejsce właśnie na styku fal biegnących w przeciwnych kierunkach. Jego bohaterowie, umiejscowieni na rozdrożach czasu, doświadczają konsekwencji działań własnych oraz swoich przodków. Wielebny Gail Hightower ze Światłości w sierpniu jest właśnie taką prześladowaną. przez czas osobą. Nie może pozbyć się obsesji związanej ze swoim dziadkiem, kawalerzystą w armii konfederacji, zastrzelonym przy próbie kradzieży kurczaków. Wiecznie słyszy tętent jego konia. Uporczywe myśli Hightowera o przodku przyczyniają się do rozpadu jego małżeństwa, śmierci żony i skandalu, gdy wierni zamykają przed nim drzwi jego własnego kościoła. Byron Bunch, widząc samotność i zgubną obsesję duchownego, myśli: „Człowiek opowiada, że chciałby uciec od żywych. Ale to martwi wyrządzają mu krzywdę. To od martwych, którzy leżą cicho w jednym miejscu i nie próbują go chwycić, nie może uciec” (tłum. P. Tarczyński). To nawiedzanie teraźniejszości przez przeszłość, żywych przez zmarłych jest jednym z ważniejszych motywów twórczości noblisty. Jak pisał on w 1951 r. w pozagatunkowej książce Requiem dla zakonnicy: „Przeszłość nigdy nie umiera. Właściwie nawet nie jest przeszłością” (tłum. W. Niepokólczycki). Słowa te stanowią̨ kwintesencję paradoksów amerykańskiego Południa i identyfikują źródło jego uporczywych duchów. 

Południowa groteska 

Faulknera interesowały postacie wykluczone, żyjące na obrzeżach społeczeństwa: przestępcy, wyrzutki społeczne, osoby o niejednoznacznej tożsamości rasowej, pariasi oskarżeni o przestępstwa, prostytutki i stare panny, które wiodą życie w pustych posiadłościach pomiędzy reliktami przeszłości. Ich ekscentryzm i nierzadko groteskowa fizjonomia frapują, ale też niepokoją i zmuszają do refleksji nad procesami wykluczenia. Nade wszystko pokazują, jak bardzo inność na amerykańskim Południu była odrzucana przez społeczność obsesyjnie skupioną na ułudzie, hipokryzji i konwenansach społecznych. Faulkner sprawia, że czytelnicy utożsamiają się z tymi postaciami, że stają się boleśnie świadomi procesów prowadzących do marginalizacji – czy to ubóstwa, stygmatyzacji, lęków przed innością czy wstydu. Tak jak Joe Christmas ze Światłości w sierpniu, zawieszony między rasowymi tożsamościami, panna Emily z Róży dla Emily, która wydaje się rozkładać za życia i mieszka w domu z ciałem swojego byłego otrutego przez siebie kochanka, czy Benjamin Compson, 30-latek z umysłem dziecka we Wściekłości i wrzasku.

Krytyczka Irene Visser twierdziła, że to współczucie i zrozumienie dla innego są̨ siłą napędową prozy Faulknera. Sam pisarz podczas wykładu na uniwersytecie w Wirginii opowiadał o tym, jakie myśli towarzyszyły mu, gdy pisał Wściekłość i wrzask: „Człowiek zawsze będzie krzywdził drugiego, ale też zawsze znajdą się ludzie, kobiety i mężczyźni, którzy sprzeciwią się niesprawiedliwości i których stać na współodczuwanie” (tłum. moje – M.Ch.). Podobnie w przemówieniu noblowskim wygłoszonym w 1950 r. mówił o współczuciu, o potrzebie wytrwałości i determinacji, a także o poświęceniu dla innego człowieka. Co ciekawe, wspominał też o pamięci, o odwadze i honorze oraz poszukiwaniu przeszłej chwały. Te ostatnie słowa wielu krytyków postrzega jako kłopotliwy odnośnik do etosu amerykańskiego Południa, które utożsamiało honor z wojną secesyjną w obronie niewolnictwa. Z tego względu dla wielu historyków literatury wydźwięk…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Co z ciebie wyrośnie