Subskrybuj
Janusz Poniewierski
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Godność kocham i rozumiem

Watykańska deklaracja Dignitas infinita jednych zadowoli, drugich rozczaruje. Niemniej uważam ją za krok w dobrym kierunku. Co ważne, na ten dokument mogą się odtąd powoływać osoby, których godność może być naruszana w samym Kościele.

Ucieszyła mnie wiadomość, że Kościół rzymskokatolicki zauważył 75. rocznicę przyjęcia przez ONZ Deklaracji Praw Człowieka (1948). Najnowszy dokument watykańskiej Dykasterii Nauki Wiary: deklaracja Dignitas infinita (Nieskończona godność), wprost odwołuje się do tamtego tekstu, potwierdzając jego wagę (co jest dziś dla nas oczywiste, niemniej nie zawsze tak było), ale też traktując tę rocznicę jako „okazję do wyjaśnienia nieporozumień”, jakie pojawiają się w kontekście rozważań o ludzkiej godności (np. w obliczu konfliktu pomiędzy prawem do życia i prawem do wolności). I sposobność do prezentacji własnego nauczania na ten temat.

Jego fundamentem jest objawienie: prawda o stworzeniu i odkupieniu człowieka oraz o wcieleniu Boga. A także przeświadczenie o istnieniu natury ludzkiej. Co do tych podstaw, przynajmniej na pewnym poziomie ogólności, katolicy są raczej zgodni. Problemy zaczynają się, gdy dochodzimy do kwestii szczegółowych. Pewnie dlatego – z powodu różnic w ich postrzeganiu i ocenie – długa i wyboista była historia powstawania tej deklaracji. Pierwsze prace nad tekstem zaczęły się wiosną 2019 r. – i odtąd wciąż zgłaszano doń zastrzeżenia, uwagi, modyfikacje… Ostatnie poprawki (między listopadem 2023 a lutym 2024) do gotowego już – jak zdawało się jego autorom – dokumentu wprowadzono na wyraźną prośbę papieża.

Światło na napięcia, jakie mogły towarzyszyć pracy nad deklaracją – i towarzyszyły oczekiwaniom jej czytelników – rzucił watykanista Andrea Tornielli, pisząc, że próbuje ona „przezwyciężyć dychotomię istniejącą między tymi, którzy skupiają się wyłącznie na obronie rodzącego się lub kończącego się życia, zapominając o wielu innych atakach na ludzką godność, i odwrotnie: tymi, którzy koncentrują się tylko na obronie ubogich i migrantów, zapominając, że życie musi być chronione od poczęcia do naturalnej śmierci”.

Dokument rzeczywiście próbuje ich ze sobą godzić, przypominając wszystkim – zgodnie z duchem Ewangelii – iż „nie można oddzielić wiary od obrony godności ludzkiej, ewangelizacji od promowania godnego życia, a duchowości od zaangażowania na rzecz godności wszystkich ludzi”.

Rzecz niby oczywista, a jednak wielu katolików (są wśród nich nawet biskupi!)…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak żyć w ciałopozytywnym świecie