Subskrybuj
Janusz Poniewierski
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Pamięć

Zdumiewające, że przez niemal dwa tysiące lat chrześcijaństwo nie dostrzegło głębi tych żydowskich świąt. Moim zdaniem to wyraźny ślad dobrze się wciąż mającej w Kościele teologii zastępstwa.

Inauguracja nowej rubryki, poświęconej relacjom chrześcijańsko-żydowskim i tropieniu śladów teologii zastępstwa, zbiega się w czasie z żydowskim Nowym Rokiem (Rosz ha-Szana) i następującym tuż po nim cyklem tzw. wielkich świąt (Jom Kipur, Sukot, Simchat Tora).

Sukot (Święto Szałasów) to jedno z trzech opisanych w Torze świąt pielgrzymich. Dwa pozostałe: Pesach(Pascha) i Szawuot (Święto Tygodni, Pięćdziesiątnica), są – w nieco innym czasie i pod inną nazwą – obchodzone również przez chrześcijan. Dla nich jednak odmienna jest ich treść: stanowią pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa oraz zesłania Ducha Świętego. Oczywiście wspomina się przy tej okazji wyjście ludu wybranego z Egiptu, przejście przez morze, a także – zdecydowanie rzadziej – przymierze zawarte na Synaju i dar Tory (zesłanie Ducha Świętego kojarzone jest raczej, na zasadzie przeciwstawienia, z wieżą Babel), niemniej wydarzenia opisane w Pierwszym (tj. Starym) Testamencie odczytywane są najczęściej jedynie jako „znak i zapowiedź” tego, czego dokonał Jezus Chrystus.

Z tego powodu Sukot i pozostałe jesienne święta są przez większość chrześcijan niedostrzegane, bo nie można ich związać wprost z żadnym wydarzeniem, istotnym dla chrześcijańskiej historii zbawienia, o którym mówi Nowy Testament.

Niczego tu nie zmienia – słaba wśród wyznawców – świadomość faktu, że święta te obchodził sam Jezus (co poświadczają ewangelie, por. np. J 7). Już choćby ze względu na solidarność z Nim warto byłoby zatem o nich pamiętać. Trzeba przy tym zaznaczyć, iż z każdy z tych dni zawiera w sobie potężny (i cenny nie tylko dla Żydów) potencjał teologiczny. Rosz ha-Szana (zwane w polskiej tradycji Świętem Trąbek) to przecież upamiętnienie dnia stworzenia i wezwanie wiernych, jakby budzenie ich dźwiękiem szofaru, czyli baraniego rogu (stąd owe „trąbki”), do skruchy i nawrócenia – tak aby Pan zapisał ich w Księdze Życia. Jom Kipurniesie ze sobą wizję Sądu i Bożego Miłosierdzia, gdy – pod wpływem modlitwy – znika surowość Boga, a On sam „przesiada się z Tronu Sprawiedliwości na…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Historie, z których się składasz