Subskrybuj
Eliza Mórawska-Kmita fot. Edyta Leszczak
Blogerka od 2006 r., tworzy whiteplate.com. Autorka książek kulinarnych, miłośniczka Azji i domowego wypieku chleba. Warszawianka mieszkająca od niedawna w Poznaniu. Mama trzech córek

Puść to i idź dalej

Lubię dziś ten stan, kiedy kontury wspomnień zacierają się powoli, bo bywa nawet, że pamiątki niosą ze sobą żal za tym, co minęło. I nie pozwalają iść do przodu

Chcesz się do niej odezwać, ale nagle odkrywasz, że zablokowała cię na Instagramie… Ale jak to, dlaczego, przecież spędziłyście razem dużo czasu i nigdy nie było między wami żadnych nieporozumień. Piszesz do niej, a ona nie odpowiada. Nigdy ci nie odpowie.

Boli? Na początku boli. Bo nie rozumiesz.

A potem przypominasz sobie wszystkich ludzi, którym pozwalałaś odchodzić ze swojego życia. Pewne relacje po prostu się wyczerpywały, trzeba było puścić czyjąś drogą i pozwolić mu iść własną drogą.

Kiedy byłam dzieckiem, wydawało mi się, że niektóre relacje czy związki są wieczne. Przyjaźń, pierwsza miłość. Gdy dorosłam, próbowałam wracać do znajomości z dzieciństwa. Chciałam zobaczyć, czy mimo upływu czasu nadal możemy wspólnie iść i poznawać świat. Nasza Klasa, Facebook pozwoliły łatwo odnaleźć ludzi z przeszłości.

Udało mi się  nawiązać kontakt z dawną przyjaciółką, którą poznałam, mając trzy lata. (Dobrze to pamiętam, bo stałyśmy po dwóch stronach płotu, pytając się o wiek. Ona miała cztery).

Przypomniało mi się dojrzewanie, te setki pytań, na które ona znała odpowiedź, bo była o rok starsza. Aż o rok. Zauroczenia, sekrety, listy pisane szyfrem, tajemnice.

Potem los nas rozdzielił, każda poszła w swoją stronę. Spotkałyśmy się po 20 latach. A ja znowu byłam ciekawa. I tak jak bywa w filmach – zaczęłyśmy rozmawiać, a rozmowa płynęła wartkim strumieniem zupełnie tak, jak byśmy rozstały się wczoraj. Zdarzały się też powroty do ludzi, z którymi kontakt urwał się nagle i których okupiłam tęsknotą. Kiedy czas zagoił rany, bywało, że odpowiadałam na jakieś nieoczekiwane SMS­‑y z prośbą o spotkanie. Spotykałam się, by odkryć, że ta osoba tkwi nadal w tym samym miejscu co przed laty i myśli, że i u mnie jest podobnie. Lecz moje miejsce było już gdzie indziej, z bagażem zebranym po drodze, na jakiejś zupełnie nowej, odległej stacji. Było dużo rozczarowań. Kiedy ułożyłam je w szufladzie wspomnień, zrozumiałam, że tak już jest, że ludzie pojawiają się na naszej drodze, jedni na dłużej, inni na krócej, a to, że odchodzą,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zróbmy sobie dziecko