Subskrybuj
Janusz Poniewierski
Publicysta katolicki, wieloletni redaktor „Znaku”, były prezes Klubu Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Cuda, cuda ogłaszają

Jan był człowiekiem mądrym i dobrym. Lubił ludzi. Wierzył w cuda, jakimi są spotkania z drugim, „innym”.

Kiedy słyszę kolędę Dzisiaj w Betlejem, myślę nie tylko o Bożym Narodzeniu, lecz i o żydowskiej Chanuce, również obchodzonej w grudniu. Przypominają mi ją  słowa o cudach ogłaszanych przez cały stworzony wszechświat: aniołów, królów, pasterzy, a nawet bydlęta. Bo oba te święta, choć tak różne, są wielką proklamacją cudu. Dla chrześcijan jest to – mający wymiar wyraźnie metafizyczny („moc truchleje, ogień krzepnie, blask ciemnieje…”) – cud Wcielenia. Dla Żydów: zwycięstwo nad okupantem, odzyskana wolność i niepodległość, ale i bardzo konkretny cud pomnożenia oliwy, potrzebnej do oddania czci Bogu oraz oczyszczenia sprofanowanego sacrum. Jak widać, w obu przypadkach to, co niemożliwe, staje się rzeczywistością.

Cudu potrzebuje dziś Ziemia Izraela i Strefa Gazy. I Zachodni Brzeg…

Myślę tu, rzecz jasna, o cudzie pokoju, trwalszego niż samo „tylko” zawieszenie broni, choć trudno mi nie doceniać tego, co udało się już dokonać prezydentowi Trumpowi.

Kiedyś, w II poł. XX w., dzieło głębokiej – będącej według mnie prawdziwym cudem – zmiany myślenia o drugim („innym”) prowadził w Izraelu o. Bruno Hussar, dominikanin, twórca żydowsko-arabskiej wioski Newe Szalom / Wahat as-Salam („Oaza pokoju”). W projekcie tym chodziło o wspólne życie, o sąsiedztwo, edukację, wykorzenianie nienawiści i rezygnację z fanatyzmu. Laureat Pokojowej Nagrody Nobla Elie Wiesel nazywał to cudem.

Dziś jest o to wszystko o wiele trudniej niż kiedyś…

Z nadzieją (która – wierzę w to – nie musi być wcale „matką głupich”) patrzę na listopadowe rzymskie spotkanie młodzieży z Izraela i Palestyny. Może tak właśnie – poprzez warsztaty edukacyjno-artystyczne, wzajemne wysłuchiwanie swych racji i próbę zrozumienia lęków – możliwy jest pierwszy maleńki krok z ciemności ku światłu.

Powiedział o tym jeden z uczestników tego spotkania (pomijam jego narodowość i religię, bo moim zdaniem jego słowa mają wymiar uniwersalny): „Nie wierzę, że…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Ile nas dzieli od szczęścia