Subskrybuj

Życie prawdziwe, nie wymyślone. Maryja świętej Teresy z Lisieux

Teresa z Lisieux - poza kontekstem bożonarodzeniowym - przywołuje w swoich pismach małego Jezusa, a nie o oseska czy niemowlę. Zachował się zresztą obrazek, najwyraźniej z czasów jej wczesnego dzieciństwa, przedstawiający wyobrażenie kilkuletniego chłopczyka z podniesioną do błogosławieństwa rączką podpisany „Jezus Teresy”. Z takim Bogiem-Dzieckiem Teresa Martin wchodzi w głęboką relację.

Dowiadujemy się właśnie, że Watykan podjął inicjatywę do tej pory niespotykaną –sponsoruje musical Maryja z Nazaretu. Sprawa cieszy się ogromnym zainteresowaniem, zaplanowano już objazd tej inscenizacji po Europie, Ameryce Łacińskiej i Bliskim Wschodzie. Według watykańskiego mariologa ojca Stefana Di Fiores, który sprawował teologiczną opiekę nad utworem, jest to wyraźna próba „uczłowieczenia” postaci Maryi, w zgodzie z dzisiejszą tendencją, aby nie tyle zajmować się Jej przywilejami, co ukazać Maryję jako „kobietę naszych czasów”, kogoś nam bliskiego. Ponad sto lat temu myślała tak o Matce Jezusa młoda karmelitanka z klasztoru w Lisieux. Można bezpiecznie stwierdzić, że współczesne Teresie Martin praktyki duszpasterskie wywiedzione z kultu Maryi, duchowy klimat panujący wokół Bożej Rodzicielki nie wzbudzały jej…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Co słychać w Radiu Maryja?