Subskrybuj

Znieczulony umysł. Gułag w świadomości Zachodu

Czy rozpamiętywanie totalitarnych okropności XX wieku ma dziś sens? Kiedy stawiam to pytanie swoim amerykańskim studentom, odpowiadają twierdząco. Prawie zawsze przynajmniej kilkoro z nich cytuje wtedy George’a Santayanę: „ten, kto zapomina okropności historii, jest skazany na ich powtórzenie”.

Optymistyczna wizja Santayany zakładająca, że ludzkość jest w stanie uczyć się na własnych błędach, w naturalny sposób przemawia nie tylko do studentów. Jednak dowody na prawdziwość tych słów nie wydają się ani liczniejsze ani mniej dyskusyjne niż dowody potwierdzające opinię wprost przeciwną: że jedyną nauką płynąca z historii jest to, iż nikt się tak naprawdę od niej niczego nie nauczył. Bez długiego zastanawiania się można przecież wymienić całkiem współczesne przykłady ludobójstwa, masowych rzezi, terroru i niewolnictwa i dojść do wniosku, że najlepszym sposobem radzenia sobie z okropnościami historii jest jak najszybsze puszczenie ich w niepamięć. Że „rozdrapywanie ran” powoduje często skutki opłakane dla następnych pokoleń: nakręca spiralę urazów, odwetu i zemsty.

Taki sposób myślenia o człowieku i historii ma długą tradycję. Zaledwie dwa dni po zabójstwie Cezara Cyceron postulował w rzymskim senacie, by dla wspólnego dobra puścić w niepamięć ten „świeży” fakt (oblivione sempiterna delendum). Traktaty pokojowe – co najmniej od czasu, gdy wnukowie Karola Wielkiego zakończyli w 843 roku walki między sobą – są z reguły opatrzone uwagami wzywającymi do zapomnienia o niedawnej wrogości, walkach, zdradach i rzeziach. Fryderyk Nietzsche uważał, że niezdolność zapominania o zbrodniach przeszłości oraz żywa pamięć zadawnionych krzywd mogą stanowić hamulec dla normalnego życia. Pozbawiają one bowiem ludzi i narody życiowej spontaniczności wobec wyzwań czasu teraźniejszego. Spontaniczność ta, konieczna dla jakiegokolwiek postępu, wynika po części z naiwności i młodzieńczej ignorancji wobec doświadczeń przeszłości[1]. A Wisława Szymborska pisze: Ci, co wiedzieli, o…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Co słychać w Radiu Maryja?