Subskrybuj

John Henry Newman i świeccy

Wkładu kardynała Newmana w katolicką myśl teologiczną nie można przecenić. Znawcy przedmiotu uważają nawet, że ze swoją wizją Kościoła ten wybitny angielski konwertyta ciągle wyprzedza nasze czasy.

Rozważania na temat laikatu rozpoczyna się często od dość głośnego w swoim czasie epizodu związanego z Johnem Henrym Newmanem (1801–1890), wybitnym angielskim intelektualistą, konwertytą, pod koniec życia  kardynałem, dziś bliskim beatyfikacji.

Kiedy  w sytuacji pewnego kościelnego konfliktu, o ktόrym za chwilę, ujęło się za Newmanem około dwustu katolików świeckich, głos zabrał prałat George Talbot, urzędujący w Rzymie zwolennik, jak to się wówczas mówiło, ultramontanizmu, czyli modelu najdalej idącego centralizmu eklezjalnego. Uznał on Newmana za „najniebezpieczniejszego człowieka w Anglii”, a świeckich za element wywrotowy, ktόry trzeba poskromić, aby nie zaczął rządzić Kościołem. To Talbot wypowiedział często cytowane słowa, że laikat nie ma prawa mieszać się w sprawy Kościoła, ponieważ domeną ludzi świeckich jest to, na czym się znają, a mianowicie  „polowanie, strzelanie i urządzanie przyjęć”[1]. Newman widział świeckich zupełnie inaczej. Przede wszystkim wielką wagę przywiązywał do starannego wykształcenia katolików. Stąd wzięło się jego zainteresowanie i praca na rzecz organizacji kształcenia uniwersyteckiego. Bardzo bolał…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Prawa człowieka. Zawieszone do odwołania?