Ktoś patrzyOpowiada opiekun ptaków, obecnie dyrektor warszawskiego ZOO, dr Kruszewicz. Ma to być pociecha dla współczujących zwierzętom-eksponatom: jeśli goście ZOO trzymają się alejki – skąd mają dobry widok, i to całkiem z bliska – to zwierzęta wcale ich nie zauważają, po prostu nie widzą. Dostrzegają swoich pielęgniarzy już z daleka. A z reguły denerwują się, gdy ktoś pojawi się poza alejką. Jeśli maszerujemy alejką i zatrzymujemy się na niej – nie zakłócamy spokoju zwierząt. Pierzcha naiwne, egocentryczne złudzenie, że odwiedzając zwierzęta, możemy im okazać nasze pozytywne uczucia inaczej, niż nie dając się dostrzegać. Jakie stąd wnioski? Chyba na wnioski za wcześnie! Najpierw trzeba się upewnić, że tak jest ze wszystkimi zwierzętami. I że tak będzie również w nowoczesnych ogrodach. Bo dawniej raczej nie było warunków zachowania dyskrecji, a i teraz nie wszędzie już są. Przypomina mi się spotkanie z wilkiem w białowieskim mini-ogrodzie: ten wilk wyraźnie interesował się przechodniami na ścieżce, a zwłaszcza tymi, którzy zatrzymali się koło jego ogrodzenia. Tak czy owak – gdy jeszcze wybiorę się do ZOO, będę się starać nie zawracać głowy zwierzętom, będę po cichu podziwiać,…
Z wykształcenia filozof i teolog. W latach 1961–1983 była redaktorem i sekretarzem redakcji miesięcznika „Znak”. W latach 70. współtworzyła ruch hospicyjny w Polsce i pierwsze polskie hospicjum w Nowej Hucie. Przez pięć lat pomagała terminalnie chorym jako wolontariuszka. W latach...