Na czym polega sens naukowego zajmowania się przyszłością? Kiedyś parali się tym filozofowie, dziś jest to domena przedstawicieli wielu dziedzin nauki. Kiedy jednak myślimy o naukowcach, nie kojarzymy ich raczej z ludźmi, którzy wykraczają poza poznawanie rzeczywistości takiej, jaka jest w danej chwili, i próbują… no właśnie: przewidzieć przyszłość?Każdy z nas ma potrzebę i prawo, aby myśleć o przyszłości, interesować się nią w kontekście swojej rodziny, firmy, kraju, a ostatnio coraz częściej całego globu. Ale tę potrzebę i prawo ogranicza fakt, iż myślenie o przyszłości jest trudne, bo zmusza do podejmowania decyzji, do których nie jesteśmy przygotowani. Na przykład nie potrafimy sobie wyznaczyć odpowiedniego horyzontu czasowego ani zakresu takich rozważań. W czasach społeczeństw przemysłowych za metaforę życia społecznego mogła służyć skomplikowana maszyna, która, choć dopuszczała pewne, niekiedy nawet gruntowne innowacje, to jednak generalnie funkcjonowała w sposób przewidywalny. Jednak ostatnio panuje coraz silniejsze przekonanie, że ludzkość traci kontrolę nad swoim losem. Wokół nas jest coraz więcej pozornego lub rzeczywistego chaosu, wynikającego z problemów w skali całego świata: globalizacji, przeludnienia, rozprzestrzeniania się chorób, szybkości wdrażania do życia codziennego przełomowych nowości technologicznych. To wszystko powoduje, że prawie wszyscy czujemy się wobec przyszłości bezradni. Powstaje więc pytanie, co możemy zrobić, aby stworzyć sobie możliwość uporządkowanego myślenia o przyszłości. Uważam, że jedyna droga polega na odwołaniu się do metodologii naukowej. Trzeba skończyć z „przewidywaniem”…