Subskrybuj

„Wojna” to mocne słowo

Mówienie w Polsce o wojnach kulturowych jest głęboko przesadzone. Owszem, dochodzi do konfliktów o charakterze światopoglądowym, ale podziały polityczne przechodzą zupełnie gdzie indziej. Co prawda jesteśmy świadkami ogromnej ewolucji w stosunkach międzyludzkich, w tym zmiany modelu rodziny, ale wciąż najistotniejsze problemy polityczne dotyczą ekonomii i demografii.

Czy mamy w Polsce wojny kulturowe?
Zadawano mi już wielokrotnie pytanie, czy Polska jest podzielona, czy w istocie są dwie Polski, i ja mam do tego dość ambiwalentny stosunek, ponieważ Polska nie jest jedynym krajem, w którym mówi się o takim głębokim podziale. To był język bardzo często używany przy opisie Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w czasie prezydentury Billa Clintona i później George’a W. Busha. Mówiono wówczas, że w USA są stany niebieskie, których kultura jest bardzo zbliżona do europejskiej i których mieszkańcy udzielają podobnych do europejskich odpowiedzi na wszelkie pytanie dotyczące problemów obyczajowych, stosunku do wojny, używania przemocy w stosunkach międzynarodowych. Mówiono także, że są i stany czerwone, które reprezentują trochę inny świat, z wciąż silnym kultem kowboja, kulturowo konserwatywny, znacznie bardziej niż reszta Ameryki religijny, nieufny wobec organizacji międzynarodowych. Na ile jest to problem też w Polsce?

Pewne elementy tego typu sporu na pewno istnieją, ale te podziały wpisują się w szersze zjawisko, które obserwujemy we wszystkich krajach peryferyjnych w stosunku do centrów…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Zamknięci w ideologiach