Subskrybuj
redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, sporów światopoglądowych, relacji państwo-­Kościół, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej...

Enteogeny – lekarstwo dla duszy?

Tak naprawdę to nie enteogen jest najważniejszy. On jest jedynie narzędziem. Jeden znachor będzie używał roślin, inny kamieni, jeszcze inny liści różnych drzew – metoda, którą stosuje do leczenia, jest związana z tradycją, z której się wywodzi, z tym, jak sam został wychowany przez swojego mistrza.

Będziemy rozmawiać o roślinach leczniczych czy o narkotykach?

Dobre pytanie na początek. Wiem, że dla wielu ludzi na Zachodzie rośliny np. z gatunku Banisterioposis caapi – znane jako ayahuaska, kaktusy takie jak Echinocactus williamsi, czyli peyotl, lub też grzyby z rodziny Psylocibe, razem określane mianem „enteogenów”, to po prostu narkotyki. Istnieje takie powiązanie, ale jeśli ktoś choć trochę pozna społeczności, w których owe rośliny lecznicze stosowane są od tysięcy lat, zrozumie, że tak naprawdę sprawa wygląda zgoła inaczej. W tradycyjnych wspólnotach enteogeny nie są przyczyną problemów społecznych, ale wręcz przeciwnie – po dziś dzień stosowane są w leczeniu wielu takich problemów. Prosty przykład: w świecie zachodnim wielu ludzi pali papierosy, choć jest medycznie i naukowo udowodnione, że regularne palenie jest szkodliwe dla zdrowia. Krótko mówiąc, w naszej kulturze istnieje problem z uzależnieniem…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jezus Żydów