Zmiana stosunku Kościoła katolickiego do Żydów jest jednym z najciekawszych zjawisk XX w. Oczywiście najbardziej uderzające były w ubiegłym stuleciu nowości w ramach cywilizacji materialnej, niemniej jednak w sferze, jak się to dawniej mawiało, ducha przemiana kościelnego nauczania o Żydach i żydowskiej religii jest tak głęboka jak niewiele innych zjawisk i moim zdaniem pozostanie w nawet najbardziej skrótowych podręcznikach historii przyszłych stuleci. Uświadomienie sobie wagi tych przemian wymaga nie tylko zapoznania się z treścią nowego nauczania, ale także zrozumienia poprzedniego nauczania i wyczucia ich tła. Tylko wtedy można pojąć rewolucyjność zmiany, która zaszła w ciągu kilku dziesięcioleci w środkowej części XX stulecia. Wiem, jak bardzo jest to trudne, bo gdy w ramach uniwersyteckiego seminarium, które prowadzę wspólnie z Markiem Nowakiem OP, omawiam to z zainteresowanymi tą problematyką studentami, nowe nauczanie jest przez nich przyjmowane jako oczywiste, a to dawniejsze – jako ciekawostka z zamierzchłej przeszłości. Spójrzmy bowiem na te nowe tezy: Jezus był Żydem, antysemityzm jest niedobry, Żydzi nie są winni jako ogół, nie są przeklęci przez Boga, nie cierpią z woli Boga, a pozostają w szczególnej relacji ze Stwórcą. Dla osób zainteresowanych tymi sprawami, a wychowanych niedawno, wydaje się to raczej mało…