Subskrybuj

Najemnictwo, misja czy przygoda? Czyli kim jest żołnierz początku XXI w.

„Jak wrócę do domu, ludzie będą mnie pytać: dlaczego to robisz? Wojna cię kręci? Nie powiem ani słowa. Dlaczego? Bo tego nie zrozumieją, nie zrozumieją, dlaczego to robimy, nie zrozumieją, że tu chodzi o kolegę – tylko to się liczy…” – mówi bohater filmu Ridleya Scotta Helikopter w ogniu. To jeden z ulubionych cytatów współczesnych polskich żołnierzy. Jestem zresztą przekonany, że gdyby nie to poczucie odpowiedzialności za kolegów, dowództwu kontyngentu trudno byłoby prowadzić jakąkolwiek działalność operacyjną.

Nasi żołnierze w Afganistanie wzruszają się piosenkami poświęconymi radzieckim weteranom „pierwszej inwazji” z lat 1979–1989. Duszoszczypatielne kawałki takich zespołów jak Lube powodują, że Polacy wręcz utożsamiają się z losem sołdatów. W klipach tak chętnie odtwarzanych w Ghazni co rusz przewijają się twarze młodych chłopców, wysłanych pod Hindukusz, by bronić interesów imperium – poborowych, przymusowo wcielonych do wojska, z których większość wolałaby znaleźć się gdzie indziej, byle dalej od azjatyckiego piekła. Znam wielu żołnierzy Wojska Polskiego, którzy z Afganistanu (a wcześniej z Iraku) wynieśli swoje najgorsze wspomnienia. Są one w pewnym sensie konsekwencją ich własnych wyborów – w przeciwieństwie do Związku Radzieckiego, do Azji nie wysyłamy bowiem poborowych, lecz odziały w pełni zawodowej, a zatem i ochotniczej, armii. Owo zawodowstwo powoduje wyraźny zamęt w publicznej debacie na temat roli i statusu żołnierza. Wiele osób nie potrafi wyobrazić sobie, dlaczego ktoś, kto nie jest do tego prawnie zmuszony, chciałby służyć w wojsku, szczególnie poza granicami własnego kraju. O ile można jeszcze zaakceptować konieczność walki z wrogiem atakującym bezpośrednio nasze granice, o tyle – bądź co bądź – dobrowolny udział w misjach zagranicznych, podczas których giną ludzie po jednej i po drugiej stronie, wydaje się już zupełnie niezrozumiały. A…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Wojna