Pańska ostatnia książka nosi tytuł Writing from Left to Right. My Journey from Liberal to Conservative. Jednocześnie jest Pan jednym z najbardziej rozpoznawanych przedstawicieli nurtu łączącego liberalizm gospodarczy z chrześcijaństwem. Czy w Pańskim podejściu do ekonomii nastąpiła w ostatnim czasie jakaś poważna zmiana?
W napisanej w latach 50. książce Louisa Hartza A Liberal Tradition in Americamożemy przeczytać, że w Ameryce wszyscy są liberałami. W pewnym sensie to prawdziwa teza, bazująca jednak na uproszczeniu. W tradycji amerykańskiej można prześledzić także obecność konserwatywnego kierunku, którego źródeł należy szukać wśród agrarystów. Wybitnymi XX-wiecznymi konserwatystami byli Russell Kirk czy William F. Buckley. Jednak w latach 70. i 80. wielu z nas tworzyło liberalną większość. Właśnie wtedy zaczęto zauważać kryzys idei „Wielkiego Społeczeństwa” opartej na programie prezydenta Lyndona Johnsona. Program miał na celu pomóc ubogim i powstrzymać przestępczość wśród nieletnich. W rezultacie w ciągu pięciu lat ilość zbrodni popełnianych przez niepełnoletnich wzrosła o 600%. To pociągnęło za sobą rozpady rodzin, zwłaszcza w społecznościach czarnoskórych obywateli. Podobne procesy można było zaobserwować również w środowiskach „białych” Amerykanów, lecz zachodziły one wolniej. Coraz więcej urodzeń miało miejsce poza małżeństwami, co nie wróżyło dobrze samym dzieciom….