O ile dobrze zrozumiałem myśl przewodnią artykułu Rafała Prostaka pt. Wybór czy nakaz („Znak” nr 716), to wyraża się ona w trosce o sytuację w państwie liberalnym osób, dla których religia jest zasadniczym i niezbywalnym elementem ich tożsamości. Prostak zdaje się uważać, że państwo takie nie dość uwzględnia racje i potrzeby ludzi, dla których życie to nade wszystko życie wiarą, skazując ich co najmniej na dyskomfort, a może nawet na konflikty sumienia. Odnoszę jednak wrażenie, że w argumentację autora wkradło się nieco pojęciowego zamętu, który – jak sądzę – zaważył na jego konkluzjach.
Co twierdzi Rafał Prostak? Prostak dokonuje rozróżnienia dwóch kategorii osób religijnych. Jedni mówią: „oto moja religia”, drudzy zaś: „oto religia, którą posiadam”. Dla tych pierwszych wiara religijna stanowi bezwzględny nakaz, dla drugich jest ona kwestią osobistego wyboru. Zdaniem Rafała Prostaka, prawodawstwo państwa liberalnego może satysfakcjonować jedynie „posiadaczy religii”, tych, którzy wybierają ją i jej treści w sposób autonomiczny,…