Spotkali się w portowej knajpie w Marsylii. Dżentelmen w smokingu i dama w zielonej koktajlowej sukience znudzeni rozrywkami, którym się oddawała ich sfera, szukali czegoś bardziej rozbudzającego zmysły. I znaleźli. Przynajmniej ona znalazła. Faceta o ksywie „Metal” nie trzeba było wyławiać z tłumu kłębiących się par, które tego samego wieczoru znalazły się w knajpie o zupełnie nieportowej nazwie „Tomy i Atomy”. Zwracał na siebie uwagę… To stało się tak nagle, jakby przeskoczyła iskra: Metal zostawił zdezorientowaną takim obrotem sprawy Giselle, z którą tańczył do tej pory, i ruszył w stronę zielonej damy, ku rozpaczy jej towarzysza. Spięli się w tańcu tak ściśle, jakby szukali siebie od dawna.
Co nie znaczy, że będzie im dany długi związek. Metal miał już wiele partnerek.
Skąd Pan Profesor to wie?Bo tak właśnie działa metateza. Załóżmy, że para spragniona nowych wrażeń to dwa związane…