Rozmawiała gęś z prosięciem
Bardzo głośno i z przejęciem.
Jan Brzechwa
To chyba jeden z częściej cytowanych utworów Czesława Miłosza. Nie jest długi, więc przytoczymy go tu w całości:
Jeżeli Boga nie ma,
to nie wszystko człowiekowi wolno.
Jest stróżem brata swego
i nie wolno mu brata swego zasmucać,
opowiadając, że Boga nie ma.
Jeżeli Boga nie ma… A jeżeli jest? Przynajmniej w mniemaniu jednego z braci? Z całym szacunkiem dla oryginału spróbujmy linię myślową zawartą w wierszu noblisty odwrócić o 180 stopni. Można to pewnie zrobić na różne sposoby – poezja to jednak nie geometria – ale można i tak:
Jeżeli Bóg jest,
to nie wszystko człowiekowi wolno.
Jest stróżem brata swego
i nie wolno mu brata swego krzywdzić,
ukrywając przed nim, że Bóg jest.
Jeśli ktoś chciałby temu „odwróceniu” zarzucić nadmierną dowolność czy dopasowanie do jakiejś z góry przyjętej tezy, ten niech pamięta, że misyjność – w innych religiach wcale nieoczywista – to jeden z filarów Nowego Testamentu. Bez niej nie byłoby zapewne chrześcijaństwa, jakie znamy: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” – powiada Jezus w Ewangelii Mateusza. Wolno więc powątpiewać w szczerość zapewnienia zawartego w nie mniej sławnym wierszu ks. Jana Twardowskiego:
Nie przyszedłem pana nawracać […]
po prostu usiądę przy panu
i zwierzę swój sekret
że ja, ksiądz wierzę
Panu Bogu jak dziecko. Nic to złego, gdy ktoś pragnie usiąść obok drugiego człowieka i powierzyć mu „swój sekret”. Czy w tym wypadku jednak, wbrew wstępnej deklaracji, że nie…