Queerowanie chrześcijańskiej teologii jest intelektualnym zadaniem dla akademickiego teologa, ale może też zaczynać się, jak każda teologia erotyczna, od śpiewania psalmu: „Niechaj więc tobą te oczy zachwycę – / spójrz, jak się trawa dla nas rozścieliła…” (Pnp 1, 16). Mógłby to być starożytny miłosny psalm hebrajski z Jerozolimy, ale równie dobrze (co dla teologa queer czyni tu czasem różnicę) może to być namiętny Psalm III „szumowin” z Seattle:
Do Boga: aby oświecił wszystkich ludzi. Poczynając od Ulicy Szumowin.
Niech Zachód i Waszyngton przeobrażą się w jakieś miejsce wznioślejsze, plac wieczności. (…)
Niech windy zgrzytają i gadają, nabożnie wstępując i zstępując. (…)
Niech kwiat o prostej łodydze poświadczy swój cel prostolinijnością – w dążeniu do światła.
Niech kwiat o pokrętnej łodydze poświadczy swój cel pokrętnością – w dążeniu do światła.
Niech pokrętność i prostolinijność poświadczą światło.
Ponieważ „pokrętność” jest w teologii z reguły niemile widziana, nawet jeśli wydaje uroczy kwiat – zwłaszcza…