Kiedyś dawno, dawno temu – już nie pamiętam kiedy – targowałem się z arabskim kupcem. Cóż w tym niezwykłego? Handryczenie się o cenę jest na Bliskim Wschodzie przyjętym powszechnie obyczajem, a nawet obowiązkiem; ma wymiar nie tyle handlowy, ile towarzyski. Pozwala nawiązać osobisty kontakt między targującymi się stronami, a czasem wręcz się zaprzyjaźnić. Jakże sucha i zdehumanizowana wobec tego bogactwa jest bezosobowa procedura transakcyjna uprawiana przez ludzi Zachodu! Dopiero po przekroczeniu Alp Dynarskich, a najlepiej po przepłynięciu Morza Śródziemnego handel staje się częścią antropologii kulturowej, a nie trywialnej ekonomii. Zarówno kupujący, jak sprzedający mają okazję do zademonstrowania inteligencji, osobowości, zasobu słownictwa, zdolności aktorskich i wszelkich innych talentów. Tak jak…
Pisarz, publicysta, obieżyświat. Wydał między innymi powieść S.O.S., tomy esejów filozoficznych: Wołanie o sens oraz Paradygmat.