Anna Mateja: Gdzie dzisiaj uprawia się fizykę?
Tomasz Dietl: Skoro czasami mam ochotę wpisać do rubryki w dokumentach: „fizyk konferencyjny”, bo tak dużo czasu spędzam na zjazdach, znaczy to, że współczesna fizyka powstaje nie tylko w laboratoriach. Co więcej, gdybym nie wykorzystywał czasu spędzanego na lotniskach i w samolotach do pracy, traciłbym mnóstwo dni. Spotkania naukowców odbywają się przecież na różnych kontynentach, na dodatek pracuję w kilku miejscach, m.in. na Uniwersytecie Tohoku w Sendai w Japonii. Przypuszczam jednak, biorąc pod uwagę postęp w rozwoju potrzebnego oprogramowania, że coraz więcej konferencji będzie się odbywało wirtualnie. Nie tylko odczyty, ale także, co szczególnie dla uczestników interesujące, nieformalne spotkania w kuluarach.
Dzięki łączom światłowodowym będziecie wybierać w czasie lunchu miejsce w konferencyjnej stołówce, by porozmawiać, np. o tajnikach spintroniki?
Jak najbardziej – to kwestia software’u i budowy odpowiednich sal. Ludzie, mimo że oddaleni od siebie o tysiące kilometrów, będą rozmawiali o tym, nad czym aktualnie pracują. Na konferencję przyciąga bowiem…