Wczoraj zaliczyłem tylko lotnisko, dziś wyruszyłem do starego miasta. Na szerokim deptaku za tutejszym ratuszem zaciekawił mnie niekonwencjonalny tłum ludzi. Piątek, popołudnie, polskie miasto nad Bałtykiem, a tu przebierańcy w starozakonnych chałatach. Nie tyle takich jednak jak w żydowskich dzielnicach Londynu czy Nowego Jorku, ile raczej wzorowanych na starych sztychach ilustrujących Biblię. Wielu tych dziwnych „Żydów” (także kolorowo odziane kobiety) krążyło wśród współcześnie ubranych ludzi i krzyczało coś po polsku. Co ciekawe, wśród przebierańców byli także kuglarze, błazny… Cała ta sytuacja przywodziła na myśl jakby starożytny rynek, gdzie można było dostać wszystko i niemal wszystko zobaczyć. O co tu chodzi? Zaciekawiło mnie to widowisko, wciągnęło, nie wiadomo kiedy stałem się jego uczestnikiem.
Stacja I – Jezus na śmierć skazanyNagle odezwał się mocny głos. Krótko ostrzyżony facet w białej todze i narzuconym na nią czerwonym płaszczu stanął na przedprożu efektownej szerokiej kamienicy i zaczął mówić. Jakiś teatr, pomyślałem. Dwóch…