Bardzo się starałem, by się do Pani nie spóźnić.
A dlaczego? Ja mam akurat sporo czasu, z domu obecnie bardzo rzadko wychodzę, więc nigdzie się nie spieszę.
Umówiliśmy się na rozmowę o Hannie Malewskiej. Wspominając ją w 1993 r., napisała Pani: „Każda wpadka (błąd w korekcie, poślizg w tłumaczeniu) w jej obecności zawstydzały. Były czymś w rodzaju małej zdrady”. Uznałem, że w takim kontekście spóźnienie byłoby niedobrym początkiem.
Nie, dla mnie to nie kłopot, bo jestem innym typem człowieka. Chyba że przyjmiemy, iż Pani Hania jest tu z nami i przysłuchuje się naszej rozmowie.
Podobno Malewska przede wszystkim lubiła słuchać, więc możemy poczynić takie założenie. Była bardzo ciekawa, co ludzie mają…