Wstęp o. Konrada Małysa OSBOjciec Piotr nie lubił, gdy nazywano go “mistykiem”. Łaski mistyczne, jak w przypadku św. Faustyny czy św. Teresy, uważał za sprawy wyjątkowe w życiu duchowym, udzielane przez Ducha Świętego tylko niektórym osobom, do których siebie nie zaliczał. Natomiast często powtarzał, że ta zdumiewająca bliskość Boga względem człowieka, o której mistyczne dary niejako u swoich podstaw ze szczególną mocą świadczą, dana jest każdemu z nas bez wyjątku. Profesor Stefan Swieżawski, wspominając swoje spotkania z ojcem Piotrem, mówił, że w jego postawie i działaniu widoczny był wyraźnie prymat kontemplacji. Jednakże ów prymat nie był jakimś dążeniem do rzeczy wyjątkowych kosztem małych i codziennych; było to raczej pełne żaru kierowanie się na wskroś naturalną dla ludzkiej duszy wrażliwością wewnętrzną, otwartą na spotkanie z Obecnym, przenikającą wszystkie dziedziny życia. Tą wrażliwością ojciec Piotr żył, skupiał w niej cały wysiłek woli, umysłu i serca, sprawiając przez to, że jego słuchacz czy rozmówca odkrywał ją również u siebie lub pogłębiał. Jakże często wrażliwość ta tli się w człowieku bowiem ledwie małą iskierką, tłumiona pokusami zwątpienia wobec piętrzących się problemów lub przysypywana gruzami kolejnych pseudointelektualnych konstrukcji. Gdy mowa o “mistyce” w odniesieniu do o….
(1910–1999), pierwszy polski przeor odnowionego w 1939 roku klasztoru w Tyńcu, więzień czasów komunistycznych, kameduła oraz przeor eremów w Polsce, Włoszech i Kolumbii.