Bez chrześcijańskiej demokracji za sterami powojennych rządów Francji, Niemiec czy Włoch nie byłoby zjednoczonej Europy. Gdyby nie chadeccy mężowie stanu, tacy jak Alcide De Gasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer, na kontynencie podnoszącym się mozolnie z wojennego gruzowiska być może zbudowano by zupełnie inny ład polityczny, nieoparty na zapisanych w traktatach rzymskich zasadach „harmonijnego rozwoju działalności gospodarczej, stałego i zrównoważonego wzrostu, zwiększonej stabilności, przyspieszonego podwyższania poziomu życia oraz ściślejszych związków między Państwami Członkowskimi
Nawet jeśli zjednoczona Europa, która powstała na skutek ich wysiłków, była ostatecznie tworem na miarę ograniczonych powojennych możliwości, to wizja zaproponowana przez liderów chrześcijańskiej demokracji, w której celem jest nie tylko coraz swobodniejsza współpraca gospodarcza, ale i podnoszenie poziomu życia obywateli, pozostaje również dziś ideałem wszystkich sił proeuropejskich.
To chadecy wyznaczyli horyzont marzeń o Europie, w której naczelną zasadą byłaby wierność…