Gdzie się podziali wszyscy intelektualiści? –to pytanie, stanowiące tytuł książki Franka Furediego, można by zasadnie postawić, przyglądając się francuskim wydarzeniom 1968 r. Intelektualiści nie odegrali w ich trakcie szczególnej roli. Wskoczyli po prostu do pędzącego pociągu. Nie wynikało to tylko z bezsilności, ale też z przemian społeczno-kulturowych i z samej ich woli: „Kiedy część z nas brała udział w wydarzeniach maja 1968 roku – wspominał Maurice Blanchot – marzyła, by ustrzec się przed jakąkolwiek aspiracją do pojedynczości i w pewnym sensie, nie będąc traktowanymi na szczególnych warunkach, ale jak wszyscy inni, to się udało”. Z jednej strony mogłoby to nie dziwić: wydarzenia te opisuje się przecież w kategoriach buntu młodzieży, ale z drugiej – pojawia się pytanie: czyż nie rozgrywały się one przede wszystkim wokół uniwersytetów? Oczywiście intelektualiści mieli na temat zajść z 1968 r. różne opinie. Rozpiętość ich sądów obrazują głosy Theodora W. Adorna oraz Herberta Marcusego. Podczas gdy pierwszy z nich sprzeciwiał się demonstracjom na uniwersytecie i wzywał policję, kiedy studenci okupowali…
Redaktor miesięcznika „Znak”, dr nauk społecznych, tłumacz i popularyzator współczesnej włoskiej filozofii politycznej.