Subskrybuj
fot. Jakub Włodek/Agencja Gazeta

Kiedy inteligent idzie do polityki

Czy inteligent może sobie pobrudzić ręce odpowiedzialnością za państwo tylko w sytuacji, gdy ojczyzna jest zagrożona, a Moskal szturmuje Pragę? Nie zgadzam się z tym.

Andrzej Brzeziecki: Był czas, gdy gazety pisały, że przynosi Pan pecha, a dawni znajomi pytani o Bartłomieja Sienkiewicza nabierali wody w usta. Ostatnio jednak udziela Pan wywiadów, wydał książkę i nawet Adam Michnik w „Gazecie Wyborczej” przedrukował jej fragment. Nie jest Pan już trędowaty?

Bartłomiej Sienkiewicz: Przeszedłem przez czyściec – to na pewno. Trwało to parę lat i było ciekawym doświadczeniem. Nie wiem, czy czyściec rzeczywiście istnieje, ale jeśli tak, mogę zapewnić, że jest doskonałym miejscem na przemyślenia.

I co teraz?

Dalej zajmuję się sprawami publicznymi. To zawsze było sensem mojego życia. W Polsce, jeśli ktoś był politykiem choćby przez kilkanaście miesięcy, zostaje nim na całe życie.

Zabieranie głosu w sprawach publicznych to dla mnie naturalna działalność. Książka wzięła się z pomysłu, żeby powiedzieć w formie skondensowanej, co myślę.

Zaczyna Pan jednak od afery taśmowej.

Rozdział wstępny dotyczący podsłuchów był konieczny. Co tu dużo mówić: wypadało się z tego wyspowiadać i zaprezentować swój punkt widzenia.

Mówi Pan, że dalej uprawia politykę, ale zaraz po wybuchu afery w programie Moniki Olejnik powiedział Pan też, iż Pana rola w…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Jak pięknie różnią się nasze mózgi