Była jesień 2017 r., na Wanda Metropolitano Atletico rozgrywało derbowy mecz z Realem Madryt. Real był akurat w natarciu. Sergio Ramos właśnie zanurkował do piłki i zdołał oddać strzał głową z bliskiej odległości, ale w tym samym momencie w jego nos trafiła noga obrońcy Atletico Lucasa Hernandeza. Ramos padł na murawę i zwijał się z bólu, a ja spokojnie wpatrywałem się w telewizyjne zbliżenie na jego zakrwawioną twarz i beznamiętnie oglądałem powtórki całego – zapewne bolesnego – zdarzenia. Nie czułem żadnego współczucia, nawet się nie wzdrygnąłem. Zresztą, na pewno nie ja jeden tak zareagowałem. Pod nagraniem tej sytuacji dostępnym w serwisie Youtube roi się od pełnych satysfakcji komentarzy: „wspaniale!”, „zasłużył sobie”, „dobra robota”, „dzięki Bogu!” – dodał ktoś nawet. Można pomyśleć, że musimy być wszyscy psychopatami, skoro cieszy nas – a przynajmniej nie martwi – widok człowieka z rozbitym nosem, ale prawda jest nieco bardziej złożona. W 2010 r. Grit Hein z uniwersytetu…
Filozof, dziennikarz i popularyzator nauki, redaktor działu nauka „Tygodnika Powszechnego”.