Przez swoje kazania i internetowe komentarze dał się Ojciec poznać jako otwarty duszpasterz. Ludzie mogą przyjść i w zaufaniu porozmawiać o swoich życiowych doświadczeniach. W ciągu 20 lat kapłaństwa musiał Ojciec spotkać także osoby LGBT+ oraz ich rodziców.
Jestem księdzem nie dla siebie, ale dla ludzi. Gdy chcą się ze mną czymś podzielić, słucham ich. I rzeczywiście osób homoseksualnych, przychodzących do mnie do spowiedzi, która przybierała formę długiej i szczerej rozmowy, nie brakowało. Rodziców było mniej, ale w ostatnim roku miałem trzy takie spotkania.
Z czym te osoby przychodziły? Czego u Ojca szukały?Gdy rodzice słyszą różne wypowiedzi ludzi Kościoła i odnoszą je do własnego dziecka, to – mówiąc delikatnie – czują ból. Nie wymagali ode mnie wiele. Przede wszystkim oczekiwali obecności, która polegać będzie na słuchaniu, byciu…