Był letni wieczór, może lipcowy, wracałam z bańką mleka od gospodarzy brukowaną drogą przez wieś, a potem na przełaj przez łąkę. Już zachodziło słońce, więc raczej jednak był to sierpień, trawa sięgała mi do pasa, dokazywały koniki polne, niebo przymierzało przejściowe, przedwieczorne barwy, od czerwieni i różu po granat. Nie wiem, ile dokładnie miałam wtedy lat – siedem, może osiem. Zastanawiałam się, czy w przyszłości będę ten moment pamiętała, czy uda się go ocalić, czy przeciwnie, przepadnie jak kamień w głębokiej wodzie. Przez całą drogę, kręcąc bańką – tę sztuczkę znają wszystkie wiejskie dzieci…
Pisarka, poetka, tłumaczka, wykładowczyni w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Wydała sześć tomów wierszy, dwa zbiory opowiadań i dwie powieści, w tym nominowaną do nagrody Nike Nieważkość. Jest popularyzatorką ekopoetyki i członkinią ASLE (Association for the...