Nasza rozmowa ukazuje się numerze grudniowym miesięcznika, przed Bożym Narodzeniem. Czy myśli ksiądz, że w ogóle jest dzisiaj szansa, aby dla większości ludzi te Święta były czymś więcej niż festiwalem komercji?To zależy od tego, czy potrafimy je zdefiniować inaczej niż poprzez choinkę, bombki, prezenty i wigilię. Wigilia też nie należy do sfery sacrum, jest czymś społecznym. Mój happening podczas którego siadłem przed galerią handlową w konfesjonale, z napisem „Istnieje inny świat” był prowokacją do tego, żeby szukać pomysłów na przeżycie adwentu i przygotowanie do Świąt. Ja na przykład mam zasadę, że w grudniu nie robię większych zakupów, kupuję tylko rzeczy konieczne do przetrwania. Chociaż kusi mnie, tak jak wszystkich – gdy widzę, jak inni walą po te zakupy, to też bym chciał, ale tego nie robię, żeby stworzyć przestrzeń na coś innego. Pytanie, czym jest to coś innego. Powinny powstawać różne pomysły na to, jak spędzić ten czas i być może niektóre z nich się przyjmą. Nigdy już nie będzie tak, że wszyscy będą to robić w ten sam sposób. Kiedyś był w Polsce jeden adwent dla…
wieloletnia redaktorka SIW Znak