Po trzech dekadach dyskusji na temat kształtu ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach przerywania ciąży jedna kwestia wydaje się niezmienna: brak współpracy między ludźmi przekonanymi, że „najważniejsze jest życie”, i osobami, które uważają, że dzieci powinny być przede wszystkim chciane. Dlaczego z równym zapałem jak o życie nienarodzone politycy, społecznicy, wyborcy, Kościół wreszcie nie walczą o dobrostan dzieci, które na świecie już są? To również zadanie dla strony pro-choice, której nie trzeba tłumaczyć, czym jest prawo, np. do bezpiecznego i szczęśliwego dzieciństwa w rodzinie. Można je wydedukować z art. 72 konstytucji, który stanowi, że dziecko ma prawo żądać od władzy publicznej ochrony „przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją”.
W kolejnej odsłonie dyskusji na temat ustawy z 1993 r. nie sposób wracać do punktu wyjścia,…