Począwszy od tytułu, czasu i miejsca akcji, postaci głównego bohatera i obecności postaci mitologicznych – długo można wyliczać anomalie – Commedia Dantego wydaje się dziełem dziwnym. Wedle Harolda Blooma dziwność to jeden z warunków, jaki musi spełnić dzieło literackie, by móc konkurować o miano utworu kanonicznego. Bez względu na nasze gusta Commedia jest dziełem kanonicznym, o czym świadczy jej rozwinięta recepcja. Poza tym, że jest dziwaczna, potrafi ciągle uwodzić literackim kunsztem, niestety, nie do oddania w innych językach. Wedle znanej formuły Roberta Frosta poezją jest to, co ginie w przekładzie. Jeśli nawet udaje się coś uratować, w wypadku poezji Dantego bon mot traduttore traditore potwierdza swoją trafność. Poradzić sobie z takim dziełem jak Commedia to jak poradzić sobie z całym światem. Światem uwięzionym w tekście niczym owad w bursztynie.
Suplement Biblii
Pozostańmy przy pierwotnym tytule, by nie powstało złudne wrażenie swojskości. „Boską” (divina) nazywał CommedięBoccaccio, wyrażając swój podziw. Utrwalona przez stulecia dwuczłonowa nazwa widnieje dopiero na weneckim wydaniu Giolito z roku 1555. Poszerzony tytuł utrwalił się i używany był powszechnie, aż do pojawienia się XX-wiecznych wydań krytycznych Giorgia Petrocchiego i kolejnych edytorów, którzy przywrócili dziełu pierwotną nazwę. W tytule, który może zwieść współczesnego czytelnika, kryje się koncepcja dobrego…