Jeśli rację ma Jacek Dukaj, który twierdzi, że dla ludzi urodzonych po 1980 r. Stanisław Lem jest jak Adam Mickiewicz, to należę do ostatniego pokolenia, które Lema czyta nie jako klasyka, a więc postać pomnikową, poniekąd martwą, lecz raczej jako twórcę aktualnego i inspirującego, budzącego podziw, ale też prowokującego do polemiki. Być może od wieku czytelników zależy to, w jakiej mierze do twórczości Lema zastosowanie mają tzw. Trzy Prawa Lema, będące rozwinięciem uwagi z Ferdydurke Gombrowicza o czytaniu klasyków: „Nikt nic nie czyta, czytając nie rozumie, rozumiejąc, zapomina w mig”.
Miłośnikom twórczości Lema znana jest historia jego niefortunnej współpracy z Philipem K. Dickiem, związanej…