Subskrybuj
Redaktorka miesięcznika „Znak”, socjolożka, absolwentka MISH UJ. Przez rok studiowała na rzymskim uniwersytecie La Sapienza. Stypendystka Fulbrighta, laureatka grantu badawczego Narodowego Centrum Nauki. Napisała rozprawę doktorską Upamiętnianie społeczności żydowskich w byłych sztetlach we współczesnej Polsce....

Gra o życie

W 1948 r. ocalały z Holokaustu Natan Gross nakręcił film pt. Unzere Kinder („Nasze dzieci”). Para komików, którzy przeżyli wojnę w ZSRR, przybywa do sierocińca dla żydowskich dzieci. Wystawiają sztukę o getcie. Niewiele ma ona wspólnego z rzeczywistością.

Występ przerywają ocalałe dzieci. Opowiadają o własnych doświadczeniach. Te przywołane w filmie historie wybrane zostały z 430 relacji dziecięcych złożonych po wojnie przed Żydowską Komisją Historyczną. W filmie mali ocaleńcy grają sami siebie. Na ile było to rujnujące odtwarzanie granicznych doświadczeń, a na ile możliwość popatrzenia na nie z dystansem? Niewątpliwie Gross daje dzieciom dojść do głosu. One w najmniejszym stopniu miały szansę przetrwać. Po wojnie stanowiły mniejszość wśród ocalałych – zróżnicowaną ze względu na wiek, okoliczności ukrywania, sytuację rodzinną i własną tożsamość. Historyczka Joanna Michlic te wojenne i powojenne przeżycia ocalałych poniżej 16. roku życia postawiła w centrum swoich badań. W złożonych przez nich po wojnie relacjach dostrzegła „świadectwa prawie z wnętrza Zagłady”. Razem z powstałymi w następnych dziesięcioleciach pozwoliły one autorce odsłonić codzienność przetrwania, a w ten sposób odejść od mówienia o Zagładzie w abstrakcyjnych terminach. ###banner### Zbiór tworzy pięć artykułów przetłumaczonych z języka angielskiego, które autorka uzupełniła i ponownie opracowała. We wszystkich Michlic podkreśla sprawstwo dzieci w ratowaniu siebie, niekiedy też innych – rodziców czy młodszego rodzeństwa. Ilustracją może być relacja Abrama Sztybla (później Adama Shtibla) złożona 3 marca 1948 r. Chłopiec ukrywał się w okolicach Zamościa i spotkał grupkę żydowskich sierot: „Mówiliśmy, że kotom i psom lepiej jest od nas. Kot ma swój piec, pies swoją budę, a nas gonią jak zająców z jednego miejsca na drugie. Trzymaliśmy się na razie wszyscy razem – było nas około dziesięcioro – ośmiu chłopców i dwie dziewczynki. Wszystko jeszcze dzieci – najstarszy miał może siedemnaście lat,…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Z czego się śmiejemy