Nasze mózgi są dziś nieustannie przebodźcowane informacjami. Z pomocą przychodzą oczywiście rozmaite środki farmakologiczne czy techniczne (choćby aplikacje w smartfonach czy smartwatche), które obiecują zwiększyć nasze możliwości poznawcze, a przez to naszą efektywność. Jak na te trendy patrzy neurobiolog?
Ostrożnie i sceptycznie – tak jak powinien naukowiec. Głównie z powodu często wątpliwej ich skuteczności, ale nie tylko. Sokrates był przeciwny pismu. Uważał, że człowiek inteligentny nie powinien zapisywać – powinien pamiętać, a zapisywanie rozleniwia. Dlatego to Platon musiał spisać słowa swojego mistrza. Napięcie między tymi dwiema perspektywami jest wciąż obecne. Przykładowo dziś widać, że mamy obniżony poziom pamięci operacyjnej.
Kiedyś, gdy trzeba było zapamiętywać numery telefonów, radziliśmy sobie pod tym względem znacznie lepiej. Zmierzono, że pamięć operacyjna mieściła od 5 do 9 elementów. Obecnie jej pojemność to raczej 3–7 elementów. Przestaliśmy ją ćwiczyć.
Ale taka jest cena używania techniki. Jednak nie marzymy o powrocie do czasów, gdy np. musieliśmy ręcznie myć naczynia albo prać ubrania.
Te technologie oszczędzają czas, jednak nigdy nie były wprost sprzęgnięte z…