Przejrzałam listy lektur do szkoły podstawowej. W klasach 4–6 najnowszą lekturą obowiązkową jest Mikołajek, chłopiec, który zdążył się już zestarzeć i osiągnąć dojrzały wiek 60 lat. Nie lepiej jest w klasach 7–8. Tutaj juniorem jest Melchior Wańkowicz. Dla mnie to pewien fenomen, że dzieci dzielą doświadczenia lekturowe ze swoimi pradziadkami. Nie uważam, że im książka młodsza, tym lepsza, ale czy Pana zdaniem dzisiejszy kanon odpowiada na potrzeby i zainteresowania młodych czytelników?Średni wiek szkolnej lektury w klasach 4–6 wynosi – jak obliczyła Aleksandra Korczak – 96 lat. Przeciętna książka, do lektury której zmuszamy nasze dzieci, powstała więc w latach 20., w rzeczywistości z perspektywy dziecka archaicznej: Polska niedawno odzyskała niepodległość, odbudowuje państwo, tworzy podstawy szkolnictwa, za pasem reforma Jędrzejewiczowska. To, że kilka pokoleń dzieli ze sobą doświadczenia lekturowe, niesie z sobą jakąś wartość, jednak ma też swoje dramatyczne oblicze, ponieważ młodym czytelnikom książka kojarzy się z czasami ich pradziadków i dziadków, w konsekwencji odnoszą wrażenie, że nie przystaje do współczesności. Nie jest oczywiście prawdą, że stara książka jest zła….
Wydawczyni wyborczej.pl, redaktorka „Pisma. Magazynu Opinii”, współpracowniczka „Znaku”