Subskrybuj
Annie Ernaux fot.Leonardo Cendamo / Getty
Annie Ernaux fot.Leonardo Cendamo / Getty

Pisać jak najbliżej rzeczywistości

Ernaux, opisując rodziców, pisze też swoją autobiografię. Chce zdać sprawę ze swojego miejsca pochodzenia, z awansu społecznego i różnych wymiarów wstydu, który w związku z tym odczuwała.

„To nie jest biografia i oczywiście też nie powieść, może coś z pogranicza literatury, socjologii i historii” – pisze Annie Ernaux w jednej z trzech krótkich narracji, które ukazały się po polsku w zbiorze Bliscy. Są one poświęcone najbliższej rodzinie autorki: ojcu, matce, siostrze. Pierwsza z nich, Miejsce, ukazała się we Francji w 1983 r. i zdobyła prestiżową Nagrodę Renaudot. Co ciekawe, w 1989 r. została wydana w Polsce – w tłumaczeniu Iwony Badowskiej – i do 2021 r. była jedyną dostępną po polsku książką tegorocznej noblistki. Ernaux rozpoczyna Miejsce od opisu śmierci ojca oraz tego, jak poszukując formy opowieści o jego życiu, dochodzi do wniosku, że powieść jest w tym przypadku niemożliwa: „Chcąc zdać relację z życia podporządkowanego konieczności, nie mam prawa szukać przede wszystkim efektów artystycznych ani dążyć do stworzenia czegoś »wciągającego« czy »wzruszającego«. Mogę zebrać słowa, gesty, upodobania ojca, znaczące wydarzenia z jego życia, wszystkie obiektywne znaki istnienia, w którym ja również miałam swój udział. Żadnej poetyckości we wspomnieniach ani triumfującego szyderstwa. Beznamiętny sposób pisania przychodzi mi naturalnie, używałam go dawniej, pisząc do rodziców, aby przekazać im istotne wiadomości”.

Budując opowieści o ojcu oraz o matce (Pewna kobieta), Ernaux w chłodny, obiektywny sposób analizuje ich pochodzenie z normandzkich wsi, edukację zakończoną, gdy mieli po 12 lat, pracę w fabryce lin, gdzie się poznali, zainicjowane przez matkę, okupione ogromnymi wyrzeczeniami i wysiłkiem dążenie do społecznego awansu, które sprawiło, że stali się właścicielami sklepu połączonego z kawiarnią. Zarazem jednak, opisując swoich rodziców, pisze też swoją autobiografię. Chce zdać sprawę ze swojego miejsca pochodzenia, z awansu społecznego i różnych wymiarów wstydu, który w związku z tym odczuwała. Chce ujawnić spuściznę swojego pochodzenia, którą musiała „zostawić na progu, wkraczając do wykształconego mieszczańskiego świata”. Dlatego, choć Ernaux stara się zachować dystans, wie, że nie jest to do końca możliwe. Szczególnie gdy pisze o matce, „jedynej kobiecie, która się dla niej liczyła”. Forma, którą wybiera, z konieczności oscyluje między tym, co osobiste, a tym, co bardziej ogólne, co jest doświadczeniem pewnej grupy czy pewnego pokolenia.

Jak zakwalifikować tę prozę? Czy krótkie formy zebrane w Bliskich to mikropowieści, czy coś zupełnie przeciwnego – antypowieści?

W Miejscu pojawiają się nawiązania do twórczości Prousta. Szczególnie wyrazista jest aluzja do pamięci mimowolnej: „Nie mogłam liczyć na reminiscencje wywołane brzęknięciem dzwonka w starym sklepie czy zapachem przejrzałego melona”, oraz polemika z „miejscem”, z którego pisał Proust: „Są ludzie, którzy cenią sobie »malowniczość« gwary i ludowej francuszczyzny. Proust na przykład z zachwytem odnotowywał niegramatyczne wyrażenia i archaizmy Franciszki. Liczyła się dla niego jedynie estetyka, bo Franciszka była jego służącą, a nie matką. Bo jemu samemu te zwroty nigdy spontanicznie nie cisnęły się na usta”.

Przemianę stosunku Ernaux do Prousta – od dziewczynki, która z przejęciem przepisywała do pamiętnika fragmenty W poszukiwaniu straconego czasu, do dojrzałej pisarki, która w 2013 r. wygłosiła wykład Proust, Franciszka i ja w Collège de France – opisuje Katarzyna Thiel-Jańczuk w eseju Proust – strona czytelnika. Zaznacza tam: „Ernaux porzuca zatem pragnienie tworzenia fikcyjnych światów jako nieadekwatnych do prymitywnych warunków życia, w których egzystowali jej rodzice i w których ona sama wzrastała, i wypracowuje styl, który nazwie „płaskim pisaniem” (écriture plate). To pisanie pozbawione literackich figur, rzeczowe i oszczędne, przypominające sposób porozumiewania się w rodzinnym domu, które miało pełnić funkcję autosocjoanalizy”.

Dla Ernaux pisanie i zawarta w nim prawda są niezwykle istotne. Ujawnia się to wyraziście w Drugiej córce, ostatniej z krótkich narracji zaprezentowanych w Bliskich. To rodzaj listu do siostry, której nigdy nie poznała. Ginette zmarła na dyfteryt w wieku sześciu lat, ponad dwa lata przed urodzeniem Annie. Pisarka opisuje emocje towarzyszące odkryciu utrzymywanej przez rodziców w tajemnicy prawdy o tym, że „istniała ta druga” albo raczej „ta pierwsza”. Poczucie winy, że ona żyje, a tamta umarła. A nawet więcej – że żyje, bo tamta umarła (rodzice od zawsze deklarowali, że chcą mieć tylko jedno dziecko, żeby być w stanie zapewnić mu lepsze życie). W pewnym momencie Ernaux podkreśla: „Nie piszę dlatego, że umarłaś. Umarłaś, żebym pisała, a to olbrzymia różnica”.

Sposób pisania Ernaux jest porywający i wyjątkowy. O ile jednak Lata w pełni mnie zachwyciły, o tyle przy Bliskich zaczęłam sobie stawiać pytania o ich ograniczenia formalne.

Roland Barthes utożsamiający się z Proustem w eseju Przez długi czas kładłem się spać wcześnie mówi o swoim pragnieniu napisania powieści. W niej bowiem można mówić o tych, których się kocha, zaświadczyć, że nie żyli oni „na próżno”, pozwala ona na „w pełni, lecz pośrednio – przedstawienie uczuć”. Oczywiście Barthes idealizuje powieść, ale czytając Bliskich, odczuwałam brak tak pojętej powieściowości. Pojawiało się we mnie naiwne być może pytanie, czy bliscy Ernaux byliby zadowoleni z tego, jak zostali opisani, i czy aby prawda uczuć nie została tu poświęcona w imię autosocjoanalizy, bezkompromisowego projektu pisania jak najbliżej rzeczywistości.


Annie Ernaux Bliscy tłum. Agata Kozak, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022, s. 176

Artykuł pojawił się w numerze: Jak wzmacniać odporność psychiczną