„Nic nie jest skończone, dopóki nie jest skończone” – odrzekł dziennikarzowi Yogi Berra, gdy wydawało się, że prowadzona przez niego drużyna New York Mets straciła szanse na zdobycie tytułu po przegranej 1:4 z zespołem z Pittsburgha. Legendarny baseballista i menedżer słynął z poczciwych, niekiedy absurdalnie truistycznych bon motów, którym amerykańska prasa nadała miano „Yogi-izmów”. Żaden z nich nie zyskał jednak tak szerokiej popularności jak zadziorne w treści, a nonszalanckie w formie It ain’t over, till it’s over, najprawdopodobniej ze względu na niespodziewany dalszy ciąg tej historii: zupełnie wbrew dotychczasowej złej passie Metsi odzyskali znakomitą formę i skutecznie powrócili do gry o najwyższe cele?
Nassim Nicholas Taleb, amerykański trader i matematyk libańskiego pochodzenia, zapamiętał słowa Yogiego Berry, a co więcej, jako zapalony czytelnik autorów klasycznych skojarzył słynną wypowiedź z inną historią, którą odnalazł na kartach Dziejów Herodota. Bohaterem tej opowieści jest Krezus, bajecznie majętny król lidyjski, dla którego materialny status stanowił źródło chluby. Gdy tylko dowiedział się, że jego strony odwiedza Solon, słynący z mądrości ateński prawodawca, zapragnął pochwalić się swoją rezydencją przed…