Subskrybuj
Nassim Taleb na Synergy Global Forum w Moskwie, 27 listopada 2017 r. fot. Anton Novoderezhkin / TASS / Forum
Urodzony w Libanie amerykański matematyk, myśliciel i trader. Autor popularnych książek, m.in.: Czarny łabędź. Jak nieprzewidywalne zdarzenia rządzą naszym życiem oraz Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy

Za co zapłaciłbyś własną skórą?

Proponuję prostą zasadę: ważne decyzje muszą być podejmowane przez ludzi, którzy płacą za ich konsekwencje. Inaczej światu grozi całkowita zapaść.

Do jakiego udałbyś się specjalisty, jeśli miałbyś przejść operację mózgu? Czy wybierzesz kogoś o wyglądzie rzeźnika czy raczej o aparycji chirurga? Z logiki „ryzykowania własną skórą” wynika, że powinieneś zdecydować się na osobę, która – posiadając odpowiednie uprawnienia – nie zgadza się jednak z wyobrażeniem lekarza, a już zwłaszcza w jego hollywoodzkim wydaniu.

Zastosowanie tego rozumowania pozwala także w tajemniczy sposób znaleźć odpowiedź w tak kluczowych zagadnieniach, jak: 1) różnica między racjonalnością a racjonalizacją; 2) różnica między prawdziwą cnotą a jej udawaniem; 3) natura honoru i poświęcenia; 4) religia i jej zewnętrzne przejawy (np. dlaczego papież jest funkcjonalnie ateistą); 5) uzasadnienie nierówności ekonomicznych, które nie wynikają ze sztucznego wywierania nacisku na gospodarkę (tzw. pogoń za rentą); 6) dlaczego nigdy nie należy się dzielić z ludźmi swoimi prognozami na przyszłość (lecz jedynie pokazywać to, co już osiągnęliśmy); a nawet 7) jak i od kogo kupić następny samochód.

Co to znaczy „ryzykować własną skórą” (skin in the game)? Często myli się ten zwrot z jednostronną motywacją: jeśli obiecasz pracownikowi premię, to będzie on ciężej pracował. Jednak to powiedzenie charakteryzuje się symetrią, równoważy zachętę i czynniki zniechęcające. Ludzie powinni ponieść karę, jeśli coś, za co są odpowiedzialni, pójdzie źle i zaszkodzą innym. Ten, kto chce mieć udział w zyskach, musi również dzielić część ryzyka.

Uważam, że jest jeszcze ważniejszy aspekt ryzykowania własną skórą: przesiewający i, tym samym, ułatwiający ewolucję. Branie rzeczy „na własne ryzyko” – jako filtr – stanowi centralny filar organicznego funkcjonowania systemów, zarówno społecznych, jak i przyrodniczych. Jeśli ważne decyzje nie byłyby podejmowane przez ludzi, którzy płacą za ich konsekwencje, światu groziłaby całkowita systemowa zapaść. A jeśli zastanawiamy się, dlaczego trwa obecnie bunt przeciwko pewnej klasie zadowolonych z siebie „ekspertów”, płacenie własną skórą daje jasną odpowiedź: opinia publiczna wyczuła, że niektórzy „wykształceni”, lecz powierzchowni eksperci nie podejmują ryzyka i nigdy nie będą się uczyć na własnych błędach, ani indywidualnie, ani, co gorsza, kolektywnie.

Czy zastanawialiście się, dlaczego na autostradach spotyka się zaskakująco mało nieokiełznanych kierowców, którzy jednym prostym manewrem mogliby zabić dziesiątki ludzi? Cóż, oni też by się pozabijali, a najniebezpieczniejsi z nich już nie żyją (lub mają odebrane prawo jazdy). Ruch na szybkiej drodze działa w sposób ograniczony przez zasadę ryzykowania własną skórą, która funkcjonuje jak filtr. Zasada ta stanowi narzędzie społecznej kontroli ryzyka i jest zakorzeniona w ekologii podziału odpowiedzialności zarówno w systemach ludzkich, jak i biologicznych. Kapitan, który zatonie ze statkiem, nie będzie już miał statku. Źli piloci lądują na dnie Oceanu Atlantyckiego. Ślepi na ryzyko traderzy zostają taksówkarzami lub instruktorami surfingu (o ile w grę wchodziły ich własne pieniądze).

Systemy nie uczą się, ponieważ uczą się pojedynczy ludzie – to mit nowoczesności. Systemy rozwijają się na poziomie kolektywnym poprzez mechanizm selekcji, eliminując te elementy, które pogarszają kondycję całości, pod warunkiem, że działają one na własne ryzyko

Gastronomia w Nowym Jorku poprawia się wraz z bankructwem kolejnych knajp, a nie od wzrostów na indywidualnych krzywych uczenia się szefów kuchni. Porównajcie jakość jedzenia w restauracjach, które podejmują ryzyko, z tym serwowanym w nieśmiertelnych, niezagrożonych stołówkach. Bez gotowości do zapłaty własną skórą mechanizmy ewolucji zawodzą: jeśli ktoś nadstawia karku za ciebie, narastanie asymetrycznego ryzyka doprowadzi ostatecznie do rozpadu systemu.

Jednak eksperci od nauk społecznych i biurokraci nie zrozumieli i wciąż zdają się nie rozumieć, jak bardzo niezbędne jest podejmowanie własnego ryzyka. Dlaczego? Uczeni, którzy nie chcą płacić własną skórą za wyniki swych badań, nie są również w stanie zrozumieć, że o ile z ich perspektywy nie widać różnicy pomiędzy akademią a realnym światem, o tyle w realnym świecie istnieje to rozróżnienie (wyjątek stanowią przedstawiciele nauk ścisłych). Wykładają więc teorię ewolucji, a ponieważ nie są ludźmi czynu, zachowują się tak, jakby ewolucja ich nie dotyczyła; niemal…

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich artykułów, e-wydań i archiwum

  • Pełny dostęp do wszystkich artykułów
  • Każdy nowy numer od razu w e-wydaniu
  • Archiwum numerów zawsze pod ręką

Artykuł pojawił się w numerze: Nassim N. Taleb: Jak zwodzi nas przypadek