Staję przed problemem. Muszę oszacować ryzyko i podjąć decyzję, która przybliży mnie do jego rozwiązania. Mam szansę nie popełnić w tym procesie żadnego błędu poznawczego?
Nie chcę Pani martwić, ale obawiam się, że nie.
Dlaczego?Lubimy o sobie myśleć jak o racjonalnym decydencie i już to jest naszym podstawowym „grzechem”. Jestem rozważna, kieruję się logiką, rzetelnymi, sprawdzonymi informacjami, myślę zdroworozsądkowo, a inni – niekoniecznie. Jeśli koleżanka w pracy podejmuje decyzję, która nie jest zbieżna z moimi oczekiwaniami, to jestem skłonna uznać, że ulega emocjom, czegoś nie doczytała, niewłaściwie rozpoznała sytuację. Będę przypisywać innym raczej brak rozsądku czy niedostateczną racjonalność. Natomiast jeżeli okazuje się, że to ja podjęłam błędną decyzję, chętniej usprawiedliwię się warunkami zewnętrznymi – okoliczności mnie do tego zmusiły, miałam mało czasu, współpracownik dostarczył mi niekompletny raport itp. Mamy skłonność do wyjaśniania zachowania innych osób w kategoriach przyczyn wewnętrznych i stałych….