Michał Jędrzejek, Karol Kleczka: Ponoć książka, którą napisał Pan razem z niedawno zmarłym Davidem Graeberem, Narodziny wszystkiego. Nowa historia ludzkości, dała archeologii największy zastrzyk zainteresowania od czasów Indiany Jonesa.
David Wengrow: Cóż, napisał tak recenzent „The Guardiana”. Książka została przełożona na ponad 30 języków, dostałem dużo wyrazów sympatii i zainteresowania od czytelników z różnych części świata, jednak z pewnością nie mogę rywalizować z Harrisonem Fordem.
Pewnie niejednego przyszłego archeologa zainspirował właśnie ten z biczem i fedorą, ale czy była jakaś książka lub film, a może nauczyciel, którzy wpłynęli na Pana wybór studiów archeologicznych?Nic w moim otoczeniu nie wskazywało, że zostanę naukowcem. Nikt w mojej rodzinie nie miał nawet wyższego wykształcenia, jestem pierwszym jej członkiem, który poszedł na uniwersytet. Cały czas szukałem więc inspirujących ludzi, którzy pomogą mi w nabraniu pewności siebie, pozwolą uwierzyć, że mogę coś wnieść. Myślę, że wszystko zaczęło…