Dobrze pamiętam ten namysł przy rozprostowywaniu dłoni. Ile masz lat, pytali mnie bliscy, kiedy tych lat miałam na tyle niewiele, że wystarczyło policzyć – z trudem – palce jednej ręki. Ile masz lat, pytali sklepikarze, kiedy próbowałam kupić alkohol, ile ty masz lat, pytali kolejni narzeczeni, z którymi nie potrafiłam dojść do porozumienia. Potem przestali pytać, więc sama, w ramach dziwnego buntu, zaczęłam umieszczać swój rok urodzenia w biogramach. Nie znaczy to wcale, że oswoiłam kalendarz – przeciwnie, czas zawsze sprawiał mi problemy. Od wczesnej podstawówki wracałam ze szkoły godzinami, odkrywając nowe ścieżki i kolejne fascynacje, nieświadoma upływu minut i tego, że w domu czeka zielona z niepokoju matka. I kolejnego dnia tak samo. I znowu. Wybrałam zawód, który tym problemom sprzyja. Mój zegar biologiczny już dawno się rozregulował, często nie wiem, który…
Redaktorka i dziennikarka. Autorka reporterskich książek Nie hańbi oraz Nie zdążę. Współpracuje z Instytutem Reportażu.